poniedziałek, 20 lipca 2009


Jak żyć zdrowo i kontrolować chorobę.

Obiecałam więc piszę.Jako że blożek cieszy się dość dużą czytalnością (co dodaje mi skrzydeł,uwierzcie mi!) postanowiłam pokazać Wam kilka sposobów którym zawdzięczam dobre samopoczucie,dobrą kondycje fizyczną i ogólnie to że jestem w dechę ( nie ma jak autoironia) :)
Będę pisać o rzeczach wydawałoby się oczywistych,o których jednak nie pamiętamy.
Pierwszy pościk na ten temat chciałam poświęcić pewnej książce.Książce napisanej przez Dr (tak dr!,oni też chorują!) Servan-Schreiber'a.Jest on neuropsychiatrą,zajmuje się terapią osób cierpiących na nowotwory i inne ciężkie schorzenia.Kilkanaście lat temu,mając 31 lat dowiedział się,że ma guz mózgu.Przeżył dwie operacje i nawrót choroby.Od ośmiu lat nad nią panuje,stworzył bowiem koncepcję walki z nowotworami,opartą na stymulacji(przy pomocy odpowiednio dobranych diet oraz stylu życia)naturalnych mechanizmów obronnych organizmu.
Ja wiem o swojej chorobie zaledwie od kilku miesięcy (choć i tak to dla mnie kawał czasu) ale już staram się nad tym syfem panować.Z racji tego że mój typ nowotworu jest bardzo rzadki,wynika jedna przykra rzecz.Nie bardzo bylo wiadomo co z dziadem zrobić.Czekałam,coś próbowano,nie wyszło czekałam dalej,ale czekać nie chciałam.Mama moja kochana wcisnęła mi książkę.Właśnie "Antyraka".Leżałam wtedy w szpitalu,i bardzo sceptycznie podchodziłam do alternatywnych metod wspierania walki z nowotworem.W ogóle bardzo sceptycznie podchodziłam do wszystkiego co mówili mi "nie lekarze" na temat śmiecia.I to był mój błąd,ale cieszę się,naprawdę bardzo się cieszę że zrozumiałam go dość szybko.
Odkąd bowiem zaczęłam stosować się do zaleceń zawartych w książce,zauważyłam diametralną zmianę w moim samopoczuciu i formie fizycznej.Tak jakoś sił więcej było,więcej więcej coraz więcej.Organizm w końcu poczuł że żywiąc się w odpowiedni sposób wspomagam jego walkę.Razem przecież raźniej,prawda?
Do wszystkich chorych głośno więc krzyczę!!!!Czytajcie Antyraka(można go śmiało kupić na korytarzu w centrum onkologii,bądź internecie)A zanim książkę nabędziecie możecie zrobić jedno.Tak tak już teraz możecie!

Prunia mówi: Zero cukru,zero mięsa,same rybki i hektolitry zielonej herbaty
(sencha jest najbardziej antyrakowa). POWTARZAM ZERO CUKRU.ZERO ZERO WSTRETNEGO CUKRU.Wielu chorych umila sobie pobyt w szpitalu slodkościami.Na początku też tak robiłam.ALE STOP!TO GÓWNO SIĘ TYM ŻYWI,a badanie naukowe o których mowa w książce świetnie to udowadniają!

więcej szczegółów niebawem,tego naprawdę jest dużo--> i to jest bardzo pocieszające ,wiecie?
A teraz sio do łóżek! Całus!

19 komentarze:

pinezka pisze...

No, prosze Paulinko!Trzymam kciuki za Twoja dietke:)Tymbardziej,ze wiem jak ciezko zyc bez cukru:)Ale dobre tego wszystkiego jest to ,ze najwieksza diete to bedzie mial smieciuch..hehe -dobrze mu tak!Trzymam kciuki i przesylam buziaczki:)

marsjaninzmarsa pisze...

Od niedawna czytam Twojego bloga, wcześniej słyszałem o Tobie m.in. w telewizji, ale mam pewną prośbę... Czy mogłabyś nie ustawiać tła czcionki w każdym z postów na jaskrawożółty? Wiem, że taki kolor zwiększa czytelność na samej stronie, ale sprawia też że tekst jest nie do rozczytania w czytniku kanałów rss, a w ten właśnie sposób czytam Twoją stronę. Kolor tekstu można łatwo zmienić w szablonie :)
Z góry dzięki za zrozumienie, pozdrawiam i trzymam kciuki :)

faithpro pisze...

Cześc Paula!! Jesteś NIESAMOWITA!!!!!!!!!!!!Twoje rady pomogą napewno komuś jeszcze...Kiedy operejszyn? Czy już coś wiadomo?Pozdrawiam i pamiętaj

The Winner takes it ALL !!!

Nadzieja :-) pisze...

Jak dobrze ze jestes Slonce piekne :-) Jak dobrze ze masz tyle sily i optymizmu ktorym zarazasz! :-) Goraco Cie pozdrawiam :)

Antek pisze...

przesłałem tę knigę mojemu ojcu chrzestnemu, który też miał swojego małego wroga. Czytam i jestem z Tobą Siłaczko.

Buła pisze...

bez cukru to jeszcze rozumiem, ale bez mięsa!? chyba nie dałabym rady, jestem absolutnym drapieżnikiem

Gali pisze...

Mój Tato też ma wroga i też nie je cukru. Ani grama. Lektury mu podrzucę. Walcz, walczcie :)

Seweryn pisze...

Dla pocieszenia ja tez sie podobnie odrzywiam :) zero curku to podstawa :P

zielona herbate tez lubie, da sie przyzwyczaic.. po paru miesiacach nie wyobrazam sobie juz innego sposobu zywienia wiec dasz rade, pozniej jak wyzdrowiejesz to pewnie tez ci tak juz zostanie :)

Ania pisze...

Zgadzam się w pełnej rozciągłości ;). Lenka też ma dietę bez cukru, ale i bez mleka. Mięso sama sobie odstawiła i je z rzadka. Myślę, ze dzięki temu unikamy tak częstych przy chemioterapii mdłości i mamy w miarę dobr wyniki (tfu, tfu). Odżywianie to jedna z niewielu rzeczy, która zależy od nas w walce z rakiem.
Bardzo popieram Twoją akcję uświadamiającą.
Buziaki od Lenki ze szpitala :)

qwertynickujacy pisze...

Dobrze że ostatnio w modzie jest zdrowe odżywianie, bo co jak co ale ludziska uwielbiają być modni. Ja od początku roku nie słodzę żadnych płynów do picia, pozostaje mi tylko jeszcze odstawić słodycze. Fajnie że tobie się udało

Jash pisze...

"Tak wiele w Tobie jest sił
Światło niech w Tobie płonie
I myśli wirują po głowie
Chcesz się swobodnie unosić
Zrzucasz te betonowe buty
I wiem że mogę...."
(Lipali - "Upadam")

Paulina, będzie dobrze!
Miejsce "śmieciucha" jest na dnie wysypiska, gdzie wkrótce zostanie wykopejszyn przez doktors z juesej. Końcowe odliczanie dla brzydala - rozpoczęte.

Robisz bardzo dużo dobrego - nie tylko dla chorych.

Pozdrawiam wulkanik kipiący lawunią pozytywnej energiuni :-)

PS
Jeszcze raz słowa uznania dla ZH

Łukasz pisze...

Dziewczyno jesteś niesamowita i tak trzymaj ;]

Przy okazji zdrowego odżywiania, zapoznajcie się drodzy blogowicze ze stroną www.stopcodex.pl ponieważ zdrowe odżywianie jest niestety coraz bardziej zagrożone przez lobby farmaceutyczne.

Pozdrawiam wszystkich,

SKOLMAN pisze...

> Bula: bez cukru to jeszcze rozumiem, ale bez mięsa!? chyba nie dałabym rady, jestem absolutnym drapieżnikiem.

przecież od dawna wiadomo, że mięso człowiekowi do życia nie jest potrzebne, a wręcz przeciwnie nawet szkodzi. co do rybek to też mięso, więc nie ma się co oszukiwać, jak zero mięsa to 0.

http://www.youtube.com/watch?v=DsOoVJBrvHE

Lekarstwo na raka zostało wynalezione! ...w 1928 roku!

http://www.terapiagersona.com.pl

Film Terapia Gersona
http://www.alterkino.org/index.php?subaction=showfull&id=1242502192

Film Earthlings / Ziemianie
http://www.alterkino.org/index.php?subaction=showfull&id=1202564927

Film Meet your meat (tlumaczony translatorem)
http://www.alterkino.org/index.php?subaction=showfull&id=1203547963 

SKOLMAN pisze...

Cud Terapii Gersona

http://video.google.com/videoplay?docid=6169050139483021263

Oto film o terapii, którą nazwać można Świętym Graalem leczenia nowotworów. Ale nie tylko. Terapia ta, z powodzeniem leczy 57 innych schorzeń, z których wiele uznano za "nieuleczalne". Rak, choroby serca, nadciśnienie, cukrzyca, migreny, reumatyczne zapalenie stawów, stwardnienie rozsiane, depresje, uzależnienie od narkotyków, gruźlica, zespół przewlekłego zmęczenia, czy osteoporoza to tylko niektóre z nich.

Na czym polega terapia?
Konwencjonalna zachodnia medycyna "leczy" wszystko środkami chemicznymi, które często nie powodują poprawy, a zwykle jedynie zatruwają dodatkowo organizm. Musi się on wtedy oprócz walki z chorobą zmagać z usuwaniem trujących chemikaliów. W przeciwieństwie do standardowej medycyny, terapia Gersona zapewnia ciału odpowiednie warunki, w których ma ono okazję wyleczyć się samo. Dostarcza się mu potężną dawkę naturalnych substancji odżywczych w postaci świeżych soków, a z drugiej (dosłownie) strony oczyszcza się organizm ze wszelkich toksyn robiąc lewatywy z organicznej kawy.

Oglądając film, niechybnie dochodzimy do wniosku, iż standardowa medycyna i stojące za nią potężne multimiliardowe koncerny farmaceutyczne nie są zainteresowane terapiami, które faktycznie działają, a co gorsza zaangażowane są czynnie w ich zwalczanie. Liczą się bowiem zyski, a na te przy terapii Gersona trudno liczyć, gdyż każdy w zaciszu domowym może leczyć się sam używając powszechnie dostępnych warzyw, owoców i kawy.

Dr Gerson do lat 50' XX wieku wyleczył wiele tysięcy osób, a wyniki swoich badań przedstawił przed rządową komisją Stanów Zjednoczonych. Sprawę wyciszono.

Dr Gerson zdążył opublikować wyniki swoich badań przed śmiercią.
Jak łatwo się domyślić, został zamordowany.

Więcej informacji:
http://www.alterkino.org/index.php?op=eko

marsjaninzmarsa pisze...

@Skolman: Muszę Cię rozczarować, ale mięso jest zdrowe. Chociażby z uwagi na fakt, że tłuszcze zwierzęce są łatwiej przyswajalne przez organizm, niż roślinne (i to wcale nie jest źle ;) ). Np takie Masło-masło, jest sporo zdrowsze od "masła roślinnego"...

SKOLMAN pisze...

@marsjaninzmarsa: a skąd masz takie rewelacyjne wiadomości z marsa czy od firm zajmujących się produkcją, a może sam jesteś producentem i się reklamujesz co jest bardzo pospolite, bo to niezły biznes.

"mięso" bez mordowania -
http://www.polsoja.com.pl

Reportaż programu "Uwaga!" o mleku, serach i jogurtach.
http://video.google.com/videoplay?docid=2198398064455935247

SKOLMAN pisze...

@marsjaninzmarsa

Tłuszcze dzielimy na tłuszcze nasycone i nienasycone, na tłuszcze pochodzenia zwierzęcego i tłuszcze pochodzenia roślinnego.

Tłuszcze nasycone podnoszą poziom cholesterolu we krwi, zwiększają również krzepliwość krwi podnosząc tym ryzyko miażdżycy tętnic, a tym samym zachorowania na zawał serca. Tłuszcze nasycone dostarczamy wraz z pożywieniem pochodzenia zwierzęcego np.: masło, śmietana, mięso szczególnie czerwone, kiełbasy, jaja. Znajdują się również w ciastkach , słodyczach, czekoladzie i w produktach smażonych.

Tłuszcze nienasycone obniżają poziom cholesterolu we krwi, a tym samym obniżają ryzyko występowania chorób naczyniowych. Są więc niezbędnymi tłuszczami dla prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu. Niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe są konieczne do prawidłowego przebiegu wszystkich procesów w organizmie. Szczególnie do utrzymania prawidłowego stanu skóry oraz do prawidłowej przemiany wodnej i tłuszczowej. Nienasycone kwasy tłuszczowe maja również istotne działanie w zapobieganiu arteriosklerozy. Znajdziemy je w takich produktach jak: owoce, warzywa, ryby, oleje roślinne ( kukurydziany, słonecznikowy, sojowy, oliwkowy, rzepakowy). Nienasycone kwasy tłuszczowe dostarczymy przede wszystkim z pożywieniem pochodzenia roślinnego.

marsjaninzmarsa pisze...

@Skolman: Oczywiście - jestem potentatem na rynku handlu drobiem, mam firmę generującą 2 mln $ zysku rocznie. Od 3 lat piastuję w mojej firmie nie tylko funkcję prezesa, jak dotychczas, ale także PijaRowca, więc do moich obowiązków należy m.in. spamowanie w komentarzach na blogach, forach i stronach, o czym możesz się przekonać wpisując mój nick w Google, albo wchodząc na mój profil gdzie są linki do moich spamerskich spamerskich "precli". Mimo mojego wieku (który możesz spokojnie podejrzeć w profilu), osiągnąłem takie wysokie stanowisko dzięki wysokiej skuteczności moich działań marketingowych. ;)

A tak już serio, zabieram się za normalne komentowanie:
Niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe są konieczne do prawidłowego przebiegu wszystkich procesów w organizmie.
Nie twierdzę, że nie są - wręcz przeciwnie. Tyle, że tłuszcze zwierzęce też.

Wikipedia wręcz pisze:
Odkryto, ze tłuszcze oleinowy (w oliwie z oliwek, oleju rzepakowym) i inne jednonienasycone (omega 9) sprzyjają rozwojowi raka podobnie, jak niektóre tłuszcze wielonienasycone omega 6 (np. 20:2 pochodna kwasu linolowego). Tłuszcze nasycone (w maśle, smalcu, śmietanie, wieprzowinie, kiełbasie, drobiu, itp.) nie szkodzą osobom z predyspozycjami rakowymi, a tłuszcze wielonienasycone omega 3 - zdecydowanie pomagają.
Wiem, że trochę chaotycznie, ale zawsze coś ;)

Na pierwszy komentarz (z tych 2 ostatnich) nie będę odpisywał, ponieważ moim zdaniem blog Pauliny nie jest odpowiednim miejscem na tego typu flamewar...

Prunia pisze...

no no właśnie proszę mi tu grzecznie:)
sciskam mocno:)

Prześlij komentarz