niedziela, 12 grudnia 2010


Mam w ręku bilet. Lecę 1 stycznia z samego rana. Przez ostatnie dni chyba odsuwałam myśli o wyjeździe, konsultacjach, badaniach. Poddałam się młodzieńczemu rytmowi życia i nie wiele główkowałam nad moim stanem zdrowia. Czy to z wyparcia, czy z zwykłej tęsknoty za normalnością... Nie wiem.
Niewątpliwie liczy się to co mnie naznacza każdego dnia. Spotykani ludzie, przypadkowe konwersacje, napięty plan. Czuję wtedy tętno swojego istnienia. I zapach tego co płynie w żyłach.
Wysysam ile można. To jak uzależnienie to życie...

Zostały niecałe dwa tygodnie do świąt. Kilka spraw jeszcze muszę dopiąć na ostatni guzik. Nie martwię się niczym. Nie walczę.
Nabieram powietrza w płuca. Mam takie ciepło w sobie. I ten spokój.
Wysyłam go do wszystkich, bez wyjątku.

12 komentarze:

Steve Finnell pisze...

you are invited to follow my blog

Babucha Kompostucha pisze...

Paula, koniecznie zostaw trochę sobie, może się przydać ;-) Trzymam paluchy za "dopięcie" spraw i resztę...

faithpro pisze...

..Paula !!

Będzie dobrze..You`ll see !!!!!!

Zaczniesz nowy rok od pokonania smieciucha..ale mu dokopiesz!!!! WOW!!!

Odprężaj się ile możesz ,..Pamiętasz jeszcze może ten napis na butach zimowych..."RELAX"....no właśnie...rób tak jak pisze . NIe zapomnij o zabraniu biletu , mnie się to raz zdarzyło na pociąg...lecz międzynarodowy....

Wszystkiego NAJ..NAJ...NAJ....

Glad Rycerz pozdrawia i na jakiś telefon czeka....

bajoj pisze...

Też kiedyś miałem taki bilet, który bardzo wiele zmienił w moim życiu...
Im większa liczba ograniczeń, tym większa tęsknota za "normalnością", za tym, co kiedyś się robiło.Choroba wymusza stawanie się kimś innym w zbyt krótkim czasie;właściwie natychmiast.Otwierasz oczy jako "zdrowy człowiek", po krótszej/dłuższej chwili cholerna świadomość powraca, przypomina o sobie wątroba, noga itd.W końcu zwlekasz się z łóżka i idziesz coś zjeść, odruchowo sięgasz po cukier do herbaty, podczas gdy znajduje się on na szczycie czarnej listy.
Paulino!Leć po zdrowie, żeby było "normalnie"!.

bozenas pisze...

Paulinko:))lec i wracaj zdrowa:))wiatru w skrzydła!a my tutaj wszyscy będziemy mocno,mocno trzymac kciuki za Ciebie:)))kochana nasza dzielna dziewczynko:)buziaki świąteczne:)))

Anna pisze...

Paulinko droga! To dobre wieści. Dobrze, że spędzisz święta w domku a w Nowym Roku polecisz od razu po zdrowie.Ściskam cię mocno:)

Syllogomania pisze...

Wejdź, przeczytaj, posłuchaj.

http://syllogomania.blogspot.com/

Zapraszam serdecznie!

bezkawy pisze...

Cześć Pau!Świetnie, ze spędzisz święta w domku, nabierzesz sił i polecisz walczyć z tym gnojkiem.
Mój dziadek przegrał wczoraj walkę...dziękuję Ci za namiary do tego lekarza onkologa, nie zdążyliśmy zadzwonić.Wczoraj spokojnie usnął.To był najgorszy dzień w moim życiu.NIe mogę się z tym pogodzić, szczególnie, ze lekarze ostatecznie powiedzieli , ze to nie nowotwór.Dali nam tyle nadziei...Jestem pogrążona w wielkim smutku i bólu...Pozdrawiam Cię cieplutko!Trzymaj się!!!!

Izabela pisze...

Paula jestes niesamowita osoba... podziwiam Cie. Bede trzymac kciuki za nowy rozdzial w Twoim zyciu:). Zobaczysz wszystko sie ulozy, spotkasz tam wielkie SZCZESCIE. Przesylam moc pozytywnej energii.

widelczyk pomocnik pisze...

Pielęgnuj to ciepło w sobie i ten spokój, niech ono zawsze będzie z Tobą, cokolwiek by się działo. To ciepło znaczy, że wiele osób ściga Cię dobrymi myślami. Walcz!
To chyba jedyne dobre uzależnienie - życie :)

faithpro pisze...

A Glad Rycerz wita w piątek i życzy ciepła na dalsze dni....oraz obfitych prezentów pod choinkę....

A najbardziej to życzy ZDRÓWKA!!!!

Damian Bruździak pisze...

zycze Ci szybkiego powrotu do zdrowia. Urzekła mnie Twoja historia i choć w małym bo w małym stopniu ale podam swoją pomocną dłoń bo wiem ile Cie kosztuje walka z chorobą.
Trzymaj się ciepło i wracaj do zdrowia !!
Uwierz w siebie... :)


Zapraszam Cie takze do odwiedzenia mojego bloga pod adresem:

http://wymarzonesamochody.blogspot.com/

co prawda dopiero zacząłem swoją przygodę z blogowaniem ale może znajdziesz cos co wpadnie Ci w ucho
pozdrawiam serdecznie

Prześlij komentarz