sobota, 17 lipca 2010


Dzień dobry moje ludki.

Jak się okazuje awaria internetu i jego brak w ciągu 6 dni jest bardzo ciekawym przeżyciem. Pierwsze 3 doby wydawały się być bajeczne, no bo znikąd nagle tyle czasu. Na prasowanie, na książkę, na relaks, na spotkania ze znajomymi. Później wszystko zaczęło się komplikować. Tęsknota za moim kochanym blo coraz większa, zalegająca kupka maili w skrzynce zaczęła śnić się po nocach a i inne sprawy chcąc oszczędzić czas - można często załatwić drogą internetu.
Ale. Komputerowy detox zaliczony pełną gębą (no prawie, bo pominąć trzeba nie związane z siecią prace na graficzno architektonicznych programach :) ), dziś już mogę klikać, pstrykać, przeglądać i ... pisać - przede wszystkim.
Troszkę gorąco. I choć średnia kąpieli dziennie = 5 , to jednak uwielbiam taką pogodę. W niczym mi ona nie przeszkadza. Czuję ,że jest lato, do tego słońce dodaje bardzo dużo pozytywnej energii.
Przesyłam obiecany wcześniej przepis. Choć przy tych temperaturach wolę się delektować zimniutkim, orzeźwiającym, zielonkawym szaleństwem.

Brownie.
2 tabliczki gorzkiej czekolady ( kakao > 70%)
1 kostka eko masła (jeśli ktoś ma środki finansowe najlepiej zastąpić je sześcioma pełnymi łyżkami masła ghee)
syrop klonowy (ilość wg. uznania)
zmielone eko suszone bananki (jeśli nie eko,to zwróćcie uwagę czy nie są z dodatkiem siarki-czytać etykiety!)
4 jajka (jedynki, zerówki, albo od dziadków ze wsi psze Państwa!)
orzechy włoskie do posypania

Czekoladę i masło rozpuścić na bardzo małym ogniu,później odstawić na chwilę, aż ostygnie.
W osobnym kubeczku zmixować (ok 5 min) jajka z syropem klonowym i suszonymi bananami.
Powoli dodajemy roztopiona czekoladę z masłem.Mixujemy wszystko razem.Jeśli uważacie, że konsystencja jest troszkę za rzadka, można dosypać trochę kakao (bez cukru!).
Masę wlewamy do brytfanki wyłożonej papierem do pieczenia. Wkładamy do piekarnika 180 "stopniów" , na dosłownie 18-20 minut (choć najlepiej jest obserwować czy nie jest za wcześnie albo za późno). Wyjmujemy,studzimy i wkładamy do zamrażarki na ok 30-45 min.

Biorąc pod uwagę fakt, że mimo fantastycznych właściwości antyrakowych, w gorzkiej czekoladzie przemyca się trochę cukru na podobną rozpustę pozwalam sobie od czasu do czasu. Nie za często. Pamiętajcie. Warzywka first.
Serwus!

10 komentarze:

Pola pisze...

Czekolada forever :)

Willy Wonka

http://antyrak.yashicachica.vot.pl

Asia pisze...

Oo, a mnie bardziej zaintrygowalo to Zielone Szalenstwo :-) Wyglada pysznie i tak... orzezwiajaco! Na to tez bedzie przepis?

U mnie pada i wieje i slonce jakies zbuntowane... Korzystaj z aury zanim zwieje do nas ;-)

bajoj pisze...

Jeśli chodzi o mnie, to niestety nie mogę sobie pozwolić na skorzystanie z przepisu, bo to może mnie zbyt drogo kosztować.Ja również kiedyś byłem miłośnikiem gorzkiej czekolady - szczególnie tej z kardamonem...
Kiedyś...kiedyś jak będę zdrowy, to sobie wszystko zrekompensuje.Póki co - "Czekolada" z Juliette Binoche.

MarTuś pisze...

jutro zrobię na bank, choć upał mało sprzyja robieniu czegokolwiek w kuchni...u nas powietrze stoi, wyglądamy, zaglądamy, kciuki trzymamy, ale burzy jak nie było tak nie ma...

agnieszka klawe pisze...

a zdradzisz z jakich zrodel czerpiesz zapasy? (sklepy internetowe, i takie tam..?)

wstawianie tych przepisow na bloga byloby swietnym pomyslem!! malo tego, uwazam, ze powinnas wydac ksiazke kucharska!

pzdr
a.

kate pisze...

nie napisałaś co z orzechami-przed czy po pieczeniu?

Korrida pisze...

Na Twój blog trafiłam w grudniu zeszłego roku i od tamtego czasu zaglądam tu co kilka dni, zwłaszcza w chwilach, kiedy mój nastrój jest niski, gdy szukam siły, energii do życia, do walki. Nie jestem chora na raka, nigdy nie byłam. Od lat żyję z zaburzeniami odżywiania (anoreksja, kiedyś także bulimia) u boku. Pewnie wiele osób sądzi, że to choroba "na własne życzenie", ale to nie tak:(
Dziękuję, Paulo, że tak wspaniale i szczerze piszesz o życiu; że jest w tym mnóstwo optymizmu i wiary w lepsze jutro, której uczę się od Ciebie.
Pozdrawiam cieplutko!:)

Prunia pisze...

orzechy można przed można po.ja daje po.
Korrida - cała przyjemność po mojej stronie.Dzięki wielkie za ciepłe słowo!

roXy pisze...

Paulinko, nie poddawaj sie chorobie! Wierzymy w Ciebie! A jeśli nie słyszałaś o metodzie Silvy, przeczytaj sobie o niej. Podobno pomogła wielu ludziom! http://pl.wikipedia.or/wiki/Metoda_Silvy .;) Bądź dzielna :))))

Paweł pisze...

Nie polecam stosowania hipnozy w procesie ozdrowienia, dlatego nie polecam też metody Silvy.Jest to bardzo niebezpieczna metoda psychomanipulacji. Doświadczenia moich znajomych pokazują, że udział w tego rodzaju terapiach może skończyć się psychiczną katastrofą, koniecznością długotrwałego leczenia w poradniach psychologicznych.

Prześlij komentarz