wtorek, 12 lipca 2011

Myślami daleko, bo tęsknie za pobytem w górach. Za ludźmi, którzy byli obok i wielkim poczuciem bezpieczeństwa i normalności. Gdzieś to było bardzo korzystne w trakcie dnia spędzonego w szpitalu, bo emocje, uczucia i wspomnienia, odganiały chorobowe kwestie. Do czasu.
Podsumowując ostatnie 2 miesiące i 3 zabiegi, robiąc bardzo szczery bilans można dojść do jednego wniosku. Choroba powoli się rozwija. Zabiegi chemoembolizacji w jakiś sposób ją stopują. Raz stabilizują sytuację w węzłach chłonnych, dziś zablokowały część zmian w płucach. Ale niektóre guzki wciąż rosną, powodując coraz większe zagrożenie. Sam fakt, że mam cięższy oddech daje do myślenia. Do tego krew, która  3 dni temu w napadzie kaszlu pojawiła się na dłoni... Mam wielkie szczęście, że w takich sytuacjach, jakimś zrządzeniem losu są obok mnie osoby, których najbardziej potrzebuję i których pomoc, opieka staje się niezastąpiona.
Nie zmienia to jednak tego, że czasem cholernie się boję. Robię przecież tak wiele, staram się poruszyć Niebem i Ziemią aby dopiąć swego. Naprawdę ciężko pracuję nad procesem zdrowienia i głęboko wierzę, że przyjdzie mi jeszcze posmakować utęsknionych, spokojnych chwil. Ile czasu musi jeszcze upłynąć? Nie wiem, ale marzę o tym niczym orzeł zamknięty w klatce.
Dziś pociekło parę łez. tak bardzo chciałabym być zdrowa...
W najbliższym jednak czasie muszę myśleć o poszukaniu dodatkowych opcji leczenia. Kolejne tygodnie poświęcę na dodatkowe konsultacje z lekarzami, zebranie wszystkich cennych opinii na temat mojej choroby. Może być to bardzo trudne, zwłaszcza, że tych ewentualności medycznych dla mojego typu nowotworu nie pojawia za wiele. Z powiększoną bazą danych (w jakimkolwiek stopniu ) będzie jednak łatwiej podjąć decyzję o kolejnych krokach. Mam nadzieję.
Czuję się zmotywowana i mimo zmęczenia, będę uparcie dążyć do celu. Wiem, że nie mam wyjścia. Gdzieś jestem też przygotowana na sytuacje bardzo kryzysowe. Będzie jak ma być. Nie potrafię jednak wytłumaczyć przeczucia a wręcz odczucia, że wszystko skończy się dobrze. Chyba nawet nie chcę tego tłumaczyć. Po prostu trzymam się tego jak światełka w ciemnym lesie. A to mi daje siłę.

93 komentarze:

Anonimowy pisze...

aż czuję Twoją ogromną siłę, Paula, naprawdę... .r.

Anonimowy pisze...

Anonimowy ZH też tu jest. Coś mi każe myśleć o Tobie bezustannie. Healing? Reszta w sms.
Z

dropgirl pisze...

Chryste!! Już by to raczysko dało spokój! Ilez można Cie męczyć?! Normalnie szkodnik do usunięcia!! Szybkim ciosem, prosto w jego bezduszne serce!!! Ciach, ciach i po wszystkim!!!
Aby tak już było, bo z każdą taką notatką serce mi pęka na pół... :/
Mówią, że trzeba wierzyć... to prawda, tylko czasem już brak nadziei... pomijając ciężkie chwile, wspieram jak zawsze mocno!!! Z całych moich sił!

Anonimowy pisze...

Aż mnie ciarki przeszły po przeczytaniu tego. ale...złym myślom mówimy sio sio sio, a nawet won!
Trzymaj się mocno mam do Ciebie wielki sentyment, gdyż ktoś mi bardzo bliski też tak jak Ty walczył, a teraz wysyłam do niego anielski list z prośbą o siłe, wsparcie i moc dla Ciebie.Proszę go każdego dnia "pomóż Tej niezwykłej dziewczynie. Ona musi żyć ! Ona musi byc zdrowa!" Bardzo mocno cię ściskam i przytulam do serca.
Aska.

Anonimowy pisze...

Ja też jestem. od niedawna ale czuję jakbyśmy się znały sto lat)). Odpocznij a jutro wróci siła. Na zmartwienia - jak mówią - najlepszy sen.

Paula

Anonimowy pisze...

Pokonasz to świństwo!!! Będziesz śmiać się, tańczyć, cieszyć życiem szybciej niż Ci się wydaje! Zobaczysz!

Anonimowy pisze...

Walcz! Każy z nas z czymś walczy. Niech każda Twoja łza będzie pociskiem wymierzonym przeciw temy świństwu! Trzym się !!!! Dużo osób o Tobie myśli.

Anonimowy pisze...

Paula.
W samej Polsce tysiące osób trzyma za Ciebie mocno kciuki, myśli o Tobie i tymi myślami wspiera.
Razem z ZH jesteśmy bezustannie i z odległości dajemy mocnego kopniaka panu Be Fuj Kancerowi.
ech. Chciałabym napisać dużo i dużo. Po prostu: trzymaj się. Mocno. Uśmiechaj, kiedy tylko możesz.
A łezki są oczyszczające:)
~ewa z mają

Anonimowy pisze...

Obijam się i migam strasznie do pisania pracy mgr. Po tym co przeczytałem.. Dostałem pozytywnego kopa. Jest mi wstyd. Siedzę na dupie i użalam się nad sobą, a TY potrafisz walczyć. Zawsze uśmiecham się gdy o Tobie myślę. A teraz zabieram się za pracę.
Dziękuję. MRK

ew pisze...

Robisz naprawdę wszystko co można - uda się. Przecież tak właśnie czujesz. I tak właśnie będzie! Bo dlaczego miałoby tak nie być?

jaranna pisze...

Paulinko, masz szansę, uwierz w to. Znam takie przypadki, uwierz mi ZNAM. Choroba była bardziej rozwinięta i oni sami przestawali wierzyć, ale mija parę lat i nie ma śladu, uwierz mi Paulinko, że wyzdrowiejesz. Ja w to wierzę, Ty w to wierzysz i jest nast takich wiele wiele więcej.Uśmiecham się do Ciebie i usnę z wyrywaniem zewsząd siły dla Ciebie i dla mojej córeczki i dla...siebie, dla siebie również.Bardzo potrzebuję tej siły i wciąż jej szukam i znajduję bo mało mi i mało ale ją znajduję. Uwierz w to co ja: będziesz zdrowa i myślę ze spotkamy się kiedyś w Warszawie już w zdrowiu gdy będziecie uznane za zdrowe obie!!!Ty i moja ukochana córcia tak samo dorosła jak TY i tak samo się boi i tak samo walczy i tak samo wierzy przy każdych badaniach w to, że już jest dobrze.

M :) pisze...

Pau, niech to światełko świeci mocnym blaskiem i doprowadzi Cię do upragnionego celu - wyzdrowienia. Trzymaj się dzielnie i walcz Kochana.

marko pisze...

Paul wiesz dlaczego docieraja do nas promyki swiatla bo sprawiaja to takie osoby jak Ty!!!

Anonimowy pisze...

Paula . Całym swoim serduchem jestem z Tobą Słonko . Walczę też z chorobą , która powoli eliminuje mnie z realizacji studiowania fotografii . Zaatakowane stawy rąk tracą sprawność . Nie poddam się tak łatwo . 3-maj się Słonko wiara ............... zwłaszcza w siebie cuda potrafi czynić . Życzę powodzenia w walce ze śmieciuchem i dla Ciebie 536477756467384873767478498923993398844764768294746384948483738489944999374374874949 buziaków . Nie daj się . Jesteś wspaniała . Jak chcesz , napisz : mselwon@gmail.com
Jeszcze jeden buziak .

Anonimowy pisze...

Dasz radę! Bo pragniesz tego bardzo i my pragniemy!

Anonimowy pisze...

Krew ma przede wszystkim znaczenie psychologiczne - coś nowego, coś, co jest uważane za niepokojący objaw - a może wtedy to był wpływ klimatu albo od wysiłku związanego z kaszlem pękło naczynko? Taka jest moja wersja i ja ją podzielam.

Anonimowy pisze...

Wszystko będzie dobrze,zobaczysz :)

Anonimowy pisze...

Dzięki Tobie doceniam życie każdego dnia. Głęboko wierzę, że Twoja choroba (chociaż tak wredna), a właściwie Twoja walka z nią, dała dużo nam marnym ludziom, którzy śledzimy Twoje losy (nie jak telenowelę, lecz jako kibice). Twoja historia poruszyła nie jedno sumienie i wielu zmusiła do zastanowienia się nad sobą. Dobro jakie siejesz krąży i z całą energią powróci do Ciebie. Jesteś dzielna!

Piotr Cieślak pisze...

Widzę, że walczysz, głowy nie pochylasz. Stąd pełen honor dla Ciebie. Nie poddasz się, wiem. Wygrasz, jeszcze raz... wygrasz, tacy jak Ty na każdym froncie życia czy choroby stoją na pierwszej lini i wygrywają.

Lubisz historie wokół muzyki? Wolałbym ci dać kwiaty, czy na kawę wźiąść, ale wczoraj taką historie wokół Beatlesów pisałem. Może akurat lubisz, więc Ci daję http://rockczasemprzykurzony.blogspot.com/2011/07/pyta-beatles-abbey-road-i-cichy-bohater.html

Anonimowy pisze...

Przeczytalam i ...odeszlam od komp.
Przychodze raz jeszcze i to samo czytam znowu. Nie dowierzam...

Nawet malenki procent moich mysli nie przyjmuje tego, ze moze byc koniec ziemskiego Twojego zycia taki jak u wielu osob, ktore chcialy zyc, walczyly i odeszly z ziemskiego zycia w mlodym wieku. Niby logicznie byloby choc w pol procencie nastawic sie tez na takie zakonczenie ...

Paula, albo ja Totalnie Zwariowalam, albo ...Moze ja To Wiem... Choc nie wiem skad, to moze Wiem, ze Ty Bedziesz Zdrowa
Napiszesz ksiazke... Moze nie jedna...

Jest tyle roznych drog, czyli gdzies, ktoras jest ta o ktorej kiedys opowiesz, opiszesz...
Nie wiadomo, czy medycyna konwencjonalna, czy medycyna niekonwencjonalna, czy jedno i drugie, czy cos jeszcze calkiem innego...
Moze Ty. Wlasnie Ty jestes Lekarzem i Uzdrowicielem zarazem...
przeciez sama napisalas :
"... Ale jak się okazuje, mogę coś z tym zrobić. Bo z Czyjąś (duża litera nie jest tu wcale przypadkowa) pomocą, a później samej - udało mi się, a raczej mojemu organizmowi znaleźć drogę, sposób by oddychać ... jak dawniej. Bardzo mnie to zmotywowało, bo staje się to dowodem na to, że mamy duży wpływ na nasze ciało. Sami. Bez wspomagaczy. Miło jest się o tym przekonywać. Nawet w najmniejszym procencie".
d.

Anonimowy pisze...

Paula nie wiem jaki masz stosunek do Boga, wiary, ale niezależnie od tego napiszę, że gdy pojawiają się jakieś lęki, obawy, stresy, to naprawdę modlitwa pomaga je odgonić. Spróbuj, ja w każdym razie dziś modlę się o spokój ducha dla Ciebie, a każdego dnia o szybki Twój powrót do zdrowia Kochana, na pewno wyzdrowiejesz!!!!!

Anonimowy pisze...

Taka mysl o oddychaniu holotropowym... Rozluznienie, pozyskiwanie stanow swiadomosci, w ktorych organizm sam sobie pomaga, regeneruje itp... Komorki rakowe sa beztlenowcami, czyli gdyby "zaatakowac je" tlenem...

Nic, nic a nic nie znam sie na medycynie, ale gdy ciezej Ci oddychac to dostarczasz tam do pluc mniej tlenu i te guzki nowotworowe, te beztlenowce maja lepsze pole rozwoju. Dla nich tlen, powietrze, ktorym oddychasz to przeszkoda w szybkim rozwoju.

Anonimowy pisze...

Hej Pau, ściskam mocno myślami. Ciężka praca się opłaca ;)

Karolina

P.S.: Fuck Rak! :)

faithpro pisze...

Paulinko....!!!

Jak zwyke jakaś tam praca przerywa mi śledzenie na bieżąco...chociaż mieszczę się w pierwszej 30 wpisów....( miało być śmiesznie..) .

JA wierzę mocno w Ciebie i w Twoje siły i osobowość !
Twoje światełko poraziło mnie już z górką 2 lat temu... I od tamtego czasu zawsze pamiętam i myślę o Tobie

TY masz tę MOC , można powiedzieć śmiało klasykiem "...Use the Force.." , bo i tak to robisz..!!!!!!!!!

Czasem trzeba zapłakać , jest to też sposób na dawanie sobie samemu kolejnego "kopa" i motywacja do dalszego poszukiwania . To napewno nie jest koniec Wojny , to dopiero jedna z wielu bitew , którą zdaje się śmieciuch zalicza na swoje konto...ALE TY pamiętaj , że do wygranej WOJNY zbliżasz się z każdyn dniem i godziną...JEszcze troszeczkę cierpliwości , którą wiem że masz .

Pau , wiedz że gdzieś w świecie jest taki Glad Rycerz co zawsze sprawdza co u Ciebie i gotowy jest na dobre słowo o każdej porze dnia i nocy..

;-) !!! , ;-) !!! , ;-) !!! , ;-) !!!!!!!!!!!

vibram pisze...

wszystko będzie dobrze, wszystko będzie dobrze, wszystko będzie dobrze!

Thermano pisze...

Paulinko - rzuciłem w skurwiela kolejną cegiełką bo bardzo będzie potrzebna . Obiecaj , że się nie poddasz , pliz ! I wykrzesz więcej uśmiechu , choć trudno Ci teraz , to my go tak bardzo potrzebujemy ...

Anonimowy pisze...

Paula jedź do lekarza optymalnego - tylko on wyjaśni Ci dlaczego zachorowałaś , jesteś młoda - jeszcze zdążysz wyzdrowieć , ale nie trać czasu i zasuwaj do tego lekarza (tylko optymalnego)
Nie pisał bym tego - gdybym nie miał 99% pewności.
szkoda że na 100 % nie mogę napisać.

Przykładowe namiary na kilku lekarzy
http://tiny.pl/hfb18

Anonimowy pisze...

Witaj! Jestem tutaj pierwszy raz a już mnie poruszyłaś :-) Piszesz pięknie. Chciałabym dać Ci jakąś nadzieję, takie drugie światełko w tunelu. Nie wiem czy jesteś wierząca, jeśli nie- przepraszam, wycofuję. I nie śmiej się z tego co chcę tutaj napisać. Albo to zrozum i wciel w życie, albo po prostu odrzuć. Ja miałam trudną sytuację, niemalże niemożliwą. Powiem prosto- uwaliłam maturę z matmy 1 pkt. Czekała poprawka, ale jednak postanowiłam pojechać do OKE i zobaczyć arkusz. Znalazłam ten 1 cholerny pkt! Nie piszę tego, aby się pochwalić, ani podzielić radością, ale pokazać na moim przykładzie, że pomogło. Zaczęło się od tego, że dostałam po ogłoszeniu wyników relikwiarz św Rity od spraw trudnych i beznadziejnych. Przeczytałam jej fascynujący jak dla mnie życiorys. Znalazłam modlitwę od spraw trudnych i beznadziejnych do św. Rity. Uwierzyłam po prostu, mimo, że nie jestem aż tak wierzącą osobą. Relikwiarz stał się moim amuletem. Modliłam się każdego wieczoru. Jak widać pomogło, bo wynik wycieczki do OKE zanosił się raczej marnie.
Wierzę, że to św. Rita mi pomogła, dała szansę. Słyszałam o wielu takich przypadkach, nawet uzdrowienia. W modlitwie do św. Rity obiecałam, że jeśli tak się stanie, postaram się aby ludzie o tym wiedzieli. Chcę, żebyś wiedziała i spróbowała. Nic Ci to przecież nie zaszkodzi. Tylko nie licz na natychmiastowe skutki :-) Mam nadzieję, że Ci się uda, szczerze w to wierzę i trzymam kciuki. Jestem z Tobą całym sercem- nie poddawaj się! Dużo szczęścia życzę- będę tu zaglądała :-) Jeśli spróbujesz, proszę, daj znać :-) Będę się modliła z Tobą ;-)

Anonimowy pisze...

Jestem z Tobą Paulina... Sylwia

Anonimowy pisze...

Słońce, wiatr, góry dla Ciebie...
banita

Anonimowy pisze...

leczenie Zacznij od teraz
- na śniadanie 6 gotowanych żółtek , 200 ml śmietany 30 %

Anonimowy pisze...

..... forya:
When it will be right, I don't know.
What it will be like, I don't know.
We live in hope of deliverance from the darkness that surrounds us.

http://www.youtube.com/watch?v=ck-h0oG2msA

Pozdrawiam
"Niepremier"

karo pisze...

Paulina,czytam Twój blog od początku,rzucam cegłami ile się da...strasznie mnie poruszył ostatni post...wiem,że jest ciężko,wiem,że nie odpuszcza,wiem,że ciężko zachować spokojne myśli,ale nie wolno Ci myśleć negatywnie...nie wolno..ja myślę o Tobie codziennie..i wysyłam Ci swoją energię..jeśli mogę Ci jakoś pomóc napisz..mogę też wysłuchać,tak czysto po ludzku bez wśibstwa:karodg@interia.pl

Anonimowy pisze...

Paulina, juz wszyscy wszystko napisali...ja tylko tak od siebie...uda sie...choć jest cięzko...tutaj w Toruniu też trzymam kciuki...mocno...bardzo mocno!!!
jankes

crisol pisze...

Pauluniu Kochana wielkie buziaki , wielkie kciukasy i mnostwo pozytywnych mysli

bloggerka: niespa pisze...

Wiem, że jesteś zmęczona i że to wszystko jest tak trudne...tak trudne... Myślę ciepło i wspieram całymi siłami!

Anonimowy pisze...

Paula, nie wiem, czy masz NK, ale tam jest profil Izy z mojego miasta, która szczęśliwie pokonała chorobę, a nowotwór podobny do Twojego, tak mi się wydaje. Leczyła się w Chinach. Wierzę mocno, że i Tobie się uda. A jej historia niech doda Ci sił :) http://nk.pl/#profile/22599114

Anonimowy pisze...

Ot i śmieć ciężki! Jestem wściekły na dziada! Łącze się z Tobą teraz i słabie go skurwiela! Ale głowa do góry, tak samo jak Ty mam nieodparte przeczucie, że wszystko skończy się dobrze i musisz wyzdrowieć. A wtedy znajdę Cie i czaśniemy po browarku nad rzeką. Zgoda? :) :) ;) 3m sie :) R0b

Anonimowy pisze...

Zyjesz i przezyjesz niejednego z nas.
99% zdrowego ciala stawia teraz opor nie do przebicia (wspieramy go opieka, odwaga, spokojem i dobra mysla), wiec ten ten 1 chory % wierzga, bo dogorywa (zostawiamy go lekarzom i ich silom) - a "wszystko skończy się dobrze".

Anonimowy pisze...

kochana, mądra i dzielna Paulo, kiedy o Tobie myślę uruchamia mi się milion kciuków, a wszystkie trzymane są za Twoje zdrowie! z takim pakietem fanów wygrasz na pewno. Ściskam!

aga10 pisze...

Ktoś przede mną napisał o wyjeździe do Chin na leczenie. Czy brałaś to pod uwagę? Oni tam chyba nie cackają się, tylko podejmują bardzo inwazyjne formy leczenia. To kosztuje, ale ludzi dobrej woli nie brakuje, na pewno pieniądze by się jakoś zebrało.
Kibicuję Ci od dawna, podziwiam Twoją walkę, hart ducha. Nie wolno Ci się poddawać!!!
Agnieszka

Anonimowy pisze...

Nie musisz wyjeżdżać do Chin , to w Polsce są eksperci , którzy - jeżeli to możliwe są w stanie Ci pomóc. Czy zmieniłaś sposób odżywiania na radykalnie inny (optymalny)od dotychczasowego
Nie ma innej skutecznej metody. Lekarze nie są w stanie Ci pomóc , bo są po prostu zbyt głupi - nie potrafią logicznie myśleć (oczywiście nie wszyscy - ale zdecydowana większość ) , taka jest prawda , czy się komuś to podoba , czy nie

Anonimowy pisze...

dajesz nam wszystkim tyle pozytywnej energii
wiec nie moze byc inaczej
dostaniesz ja tysiace -krotnie wiecej(po za granicmi polski tez trzymaja kciuki.-))!
na drodze do wyzdrowienia sa takze potkniecia, takie dni jak wczoraj....ale nic to
TY WYZDROWIEJESZ!!
stuttg

Anonimowy pisze...

Czytam komentarze uważnie - fajne są te wspierające.
Wierzę, że w 100% każdy z wypowiadających się chce dobrze, ale hasła "lekarze są zbyt głupi" są nie na miejscu.
Każdy kto czyta ten blog uważnie, wie, że autorka - zmieniła sposób odżywiania i nie ma sensu wałkować tego tematu, bo dziewczyna choruje nie od dziś i sama jest ekspertem w kwestiach poza medycznych działań antyrakowych.
Wiele osób pisze - bądź dzielna, a ja myślę, że ty właśnie taka jesteś, a trzeźwy sposób patrzenia na sytuację, realizm jest Twoją siłą w walce. Trzymaj się i powodzenia!

Jo pisze...

wytrwałości!

Kasia pisze...

Jestem z tobą !!!!
Jesteś dla mnie inspiracją i motywacją.
Trzymaj się i walcz dalej tak dzielnie !!
Przesyłam Ci uściski i buzaiki !

:)

Anonimowy pisze...

Dasz radę,jesteś silna!!! myślami z Tobą

Anonimowy pisze...

A pozytywna energia innych ludzi... wierze, ze ma znaczenie. Przeciez Jest i niszczy Smiecia uwalniajac Cie od niego.
W moich wyobrazeniach -kazdy Twoj oddech taki "pelna piersia", taki jak osiagnelas w stanie medytacji chyba...
Kaze takie oddychanie Twoje, takie jak kiedys... zabija komorki rakowe, one dusza sie przez tlen dochodzacy do nich.
Dlatego jest walka, smiec chce zyc, naturalnie broni sie, chce sie powiekszac, rozwijac i Ty oddychajaca tak jak kiedys nie jestes dla smiecia miejscem, w ktorym moze wzrastac.
Kazda taka medytacja, stan taki jaki osiagnelas oddychajac jak kiedys, to zabijanie smiecia, ktory chcialby sie rozwijac...

to tyle z moich mysli, z czucia...

a odnosnie zoltek jaj, nie ma co sie obawiac za duzego poziomu cholesretolu. to wiem z doswiadczenia mojego organizmu. jajka nie odzywialyby smiecia a Twoje zdrowe cialo.

Anonimowy pisze...

przeczytaj te badania

http://forum.dr-kwasniewski.pl/index.php?PHPSESSID=9c02deb6dd0e69960ec831508b429d44&topic=547.0

http://tiny.pl/hfbl5

Anonimowy pisze...

Życzę Ci wszystkiego dobrego i spełnienia celów jakie sobie wyznaczyłaś, dasz radę, jesteś silna, tak trzymaj , nigdy się nie poddawaj, pozdrawiam serdecznie.

http://zawszelkacene.blog.interia.pl/

Anonimowy pisze...

Pisalam kiedys do ciebie meila,mam 42 lata i corke ,teraz 19 latke po dwoch wypadkach z padaczka pourazowa?pamietasz?wymodlilam jejzdrowie,uwierz mi...uwierz w Boga i pros,pros,tez za ciebie poprosze,Paulinko ,trzymaj sie dzielnie,wiem ze ciezko,ze boli, ze.. nadziei brak ale dasz rade sciskam cie jak swoje dziecko i tule

Anonimowy pisze...

http://www.wykop.pl/artykul/757943/badacze-uniwersytetu-alberty-wyleczyli-nowotwor-nikt-nie-jest-zainteresowany/


Doktor Kwaśniewski też dobry.

Pozdrawiam i uszy do góry! Wierz w to że będzie dobrze. Janik.

Haczykowa Goki pisze...

mimo wszystko masz powera do walki.
Udusimy Śmiecia ta poduszka na której leżysz!
Pau teraz szczególnie JESTEŚMY Z TOBĄ ściskając kciuki, ciepło myśląc o Tobie i kumulując ogrom pozytywnych myśli które Ci przekazujemy wszyscy.
Pau a próbowałaś kontaktów w klinice Sloan Kettering?
Chwytaj się możliwe pomocnych opcji nadal,uparcie!

Anonimowy pisze...

Paulinko, wierzę w Ciebie, jesteś niesamowicie silna, pokonasz słabości swojego ciała i jeszcze wielu ludziom pomożesz, cały czas pomagasz, dziękuję i pozdrawiam serdecznie,
Tomek
PS Chciałem zabrać Twój ból i wiesz? Faktycznie bolało. Daj więcej, wytrzymam.

Elizja pisze...

Piszę do Ciebie pierwszy raz, choć zaglądam tu od dawna i bardzo często. Bardzo, bardzo smutny wpis, przepełniony lękiem, ale i siłą. Myślę, że w dobrych proporcjach. Jeśli ktokolwiek ma szansę wygrać ze śmieciem, to właśnie Ty, z Twoją wewnętrzną siłą - tak wielką, że mimo choroby - jesteś silniejsza niż większość ludzi bez niej. Jesteś wspaniała, Pau. Naprawdę. Bardzo zdolna, ciekawa, inteligentna, z ciekawym spojrzeniem na życie. Bardzo chciałabym być chociaż w połowie tak fajna i interesująca. Choroba Cię paradoksalnie wzmacnia i ubogaca. Pokaż śmieciowi, że jego szkody są Twoim pożytkiem. Uda Ci się. Ja tu będę zawsze, Pau. I czekam na dobre wieści z linii frontu. Pozdrawiam Cię najserdeczniej, moja nieznajoma Przyjaciółko.

Anonimowy pisze...

Hej! Paula, jakie miałaś objawy? Na początku leczenia, co spowodowało, że zgłosiłaś sie do lekarza? Bardzo proszę o odpowiedź:)

Anonimowy pisze...

przeczytaj pierwszy wpis Pauli

Anonimowy pisze...

http://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:http://www.chrzescijanie.pl/blogs/2/44/lekarstwo-na-raka-dr-george-as

Gorąco pozdrawiam
Janik

Magda T. pisze...

Paula-pozdrawiam serdecznie:).MagdaT.

kate pisze...

Paulinko, czy nie rozważałaś możliwości całkowitej terapii Gersona łącznie z pobytem w Meksyku lub na Węgrzech? Ja rozumiem, że starasz się zdrowo odżywiać, ale może to za mało, może jednak ta chemia którą bądź co bądź wciąż w swoje ciało tłoczysz kłóci się jednak z terapią (a raczej na pewno). W klinice przebywasz 2 tyg., reszta terapii sama w domu, więc w ciągu tych 2 tyg. mogłabyś zaobserwować czy jest poprawa. Ludziom cofają się guzy już po pierwszym dniu pobytu. Jeżeli chcesz mogę pomóc w sprawie konsultacji. Pozdrawiam i trzymam kciuki :)

Anonimowy pisze...

Paula, kochana! Ściskam bardzo mocno. Trzymaj się, dasz radę! :****

Anonimowy pisze...

terapię Gersona można sobie podarować i nawet ja potrafię udowodnić , że gościu się myli
oto co on pisze ''nowotwór to zespół wyniszczenia tkanek wynikający z zaburzenia równowagi sodowo-potasowej na poziomie komórkowym, postępującą toksemię organizmu oraz permanentny niedobór składników odżywczych''
Po pierwsze organizm posiada tak zwaną pompę regulującą równowagę kwasowo zasadową
Po drugie chce leczyć sokami - których wartość odżywcza jest zerowa (tylko trochę kiepskich węglowodanów - mało witamin )
Prawdziwą wartość odżywczą ma np. żółtko - najlepsze białko , najlepszy tłuszcz , zawiera kilkadziesiąt razy więcej witamin niż owoce ( sprawdźcie sobie w tabelach ) Np. witaminę A , D , E , K . Bardzo dużo witamin zawiera porównywalnie tylko wątroba . Tak więc jak Gerson chciał odżywić organizm - tymi soczkami ???
Po za tym za długo nie pożył na tych soczkach - raptem 65 lat - znałem gościa , który co dziennie chlał denaturat , miał poważny wypadek i pożył 10 lat dłużej

Ewa pisze...

Paulinko

Bardzo,bardzo mocno Cię pozdrawiam i myślę o Tobie cieplutko.Będzie dobrze,zobaczysz.

Anonimowy pisze...

@ Janik
Link, ktory podales nie dziala. Miales na mysli metode NIA dr Ashkara?

@ Anonimowy z 08:20
"Paula jedź do lekarza optymalnego - tylko on wyjaśni Ci dlaczego zachorowałaś , jesteś młoda - jeszcze zdążysz wyzdrowieć , ale nie trać czasu i zasuwaj do tego lekarza (tylko optymalnego)"
Jedzenie miesa pochodzacych ze zwierzat, ktore przed smiercia cierpialy katusze jest bez znaczenia na nasze cialo?
Nie twierdze, ze jedzac tlusto nie mozna wyzdrowiec. Mozna, ale ludzie stosujacy "zywenie optymalne" chyba nie zwracaja uwagi na warunki w jakich zwierze zylo przed smiercia, czym bylo karmione czy dostawalo jakies chemiczne "leki" i jaka metoda zostalo zabite. Zwierze absolutnie nie powinno widziec jak inne zwierze zostalo zabijane i nie powinno przed smiercia cierpiec. W przeciwnym razie mieso bedzie toksyczne i predzej czy pozniej odbije sie to na zdrowiu.

@ Anonimowy z 08:21
"Znalazłam modlitwę od spraw trudnych i beznadziejnych do św. Rity. Uwierzyłam po prostu, mimo, że nie jestem aż tak wierzącą osobą. Relikwiarz stał się moim amuletem. Modliłam się każdego wieczoru. Jak widać pomogło, bo wynik wycieczki do OKE zanosił się raczej marnie."

Amulety i modlitwy do swietych, aniolow, Jezusa, Maryi, prorokow itd. nigdy Ci nie pomoga. Tylko i wylacznie modlitwa do Jedynego Boga- naszego Stworcy moze zostac wysluchana. I zwykle tak sie dzieje. Bog jest bardzo blisko, wie co dzieje sie w sercu kazdego czlowieka i gdy zwrocimy sie do Niego o pomoc to ja otrzymujemy.

@ Anonimowy z 11:57
"Nie ma innej skutecznej metody. Lekarze nie są w stanie Ci pomóc , bo są po prostu zbyt głupi - nie potrafią logicznie myśleć (oczywiście nie wszyscy - ale zdecydowana większość ) , taka jest prawda , czy się komuś to podoba , czy nie"

Nie, to nie prawda ze lekarze sa glupi. Bardzo czesto ci ludzie naprawde chca pomoc chorym, ale nie potrafia tego zrobic bo przez kilka lat studiow zostali porzadnie zindoktrynowani. Kto placi za udzial w konferencjach naukowych?
Kto ustala program nauczania na uczelniach medycznych? Czy biznes medyczno-farmaceutyczny bylby tak niesamowicie intratny gdyby ludzi naprawde leczono? Oczywiscie, ze nie!

Rowniez mysle, ze wspolczesna medycyna nie jest w stanie pomoc. Bog jest Sprawiedliwy. Nie trzeba mieszkac w Europie, Australii czy Ameryce Polnocnej, byc bogatym i/lub miec ubezpieczenie zdrowotne, aby wyzdrowiec. Lekarstwa, ktore dal Bog sa bardzo tanie lub dostepne za darmo i nie posiadaja zadnych skutkow ubocznych. Wspolczesna medycyna takich nie oferuje...

@ Anonimowy z 22:20
"terapię Gersona można sobie podarować i nawet ja potrafię udowodnić , że gościu się myli
oto co on pisze ''nowotwór to zespół wyniszczenia tkanek wynikający z zaburzenia równowagi sodowo-potasowej na poziomie komórkowym, postępującą toksemię organizmu oraz permanentny niedobór składników odżywczych''"

Gerson mial racje, twierdzil ze przyczyna choroby jest toksemia organizmu. Nie odkryl nic nowego, poniewaz te informacje byly dostepne od czasow Hipokratesa. Pisal tez o tym Ibn Qayyim w XIV wieku, ktory napisal ksiazke "Prophetic Medicine" na podstawie hadisow i tego, co nauczal prorok Muhammad w VII wieku.

"Po za tym za długo nie pożył na tych soczkach - raptem 65 lat "
A wiesz dlaczego zmarl? Nie czytales jego biografii.

@ Paula
"Choroba powoli się rozwija. Zabiegi chemoembolizacji w jakiś sposób ją stopują. Raz stabilizują sytuację w węzłach chłonnych, dziś zablokowały część zmian w płucach. Ale niektóre guzki wciąż rosną, powodując coraz większe zagrożenie. Sam fakt, że mam cięższy oddech daje do myślenia. Do tego krew, która 3 dni temu w napadzie kaszlu pojawiła się na dłoni... "

Paulinko, Twoj organizm chce sie oczyscic a Ty bombardujesz go chemia. Chemia spowoduje, ze guz zniknie w jednym miejscu, ale toksyny kumuluja sie w innym miejscu i to jest takie bledne kolo.

Pozdrawiam serdecznie
Anna

Anonimowy pisze...

Kurcze, Pau, niedobrze.
To znaczy dobrze.
Niedobrze czyli.

Ta gadzina jest nowa i nieoswojona, przecierasz szlaki, dajesz innym potencjalnym chorujacym na to paskudztwo znaki.

Ciezko byc pionierem - trzeba podejmowac decyzje, szukac, jezdzic, kombinowac, latac, prosic, zdobywac szczyty, wpadac z torów, doswiadczac upadkow i wypadkow, czekac, bac sie, cieszyc, ze smutku plakac i takie tam.

Jakkolwiek by sie to nie skonczylo, mysle ze warto zabiegac, starac sie, krecic w kolko, wracac do punktu wyjscia i na powrót sie cieszyc - setki, jeśli nie tysiące ludzi w obliczu choroby będą se myslec "skoro Paula walczyła, dlaczego mam nie ja?"

Paulinusie, mam nadzieje, ze wygrasz z nieznajomym i strrrasznym potworem.
Tyle ludzi trzyma kciuki, tyle osob zyczy ci wyzdrowienia.
Przyznam, ze pierwszy raz spotykam kogos tak delikatnego, kto jednoczesnie jest tak skoncentrowany i zdeterminowany, tak zaciecie walczy i kurcze, umów się ze mną na randkę. Może byc z wenflonem.
Kij tam.
Słyszałem, że legginsy i wenflony są teraz modne.

I Anthony and the Johnsons se posłuchaj w cichości - pewnie nie znasz goscia, ale wiesz, jakos mi pasuje do Cię.
Bardziej niż ten sok z agawy.

Tylko co Anthony pomoze na tego opoznionego w rozwoju gada?

Anonimowy pisze...

Tu jest jeszcze link do bardzo ciekawej ksiazki napisanej przez Stanislawa Karolewskiego "Glodny aniol- jak wyleczylem sie z raka" czyli jak mozna pozbyc sie raka przy zastosowaniu najstarszej metody oczyszczania duszy i ciala czyli postu.

http://www.scribd.com/doc/36995591/Glodny-Aniol-Jak-Wyleczylem-Sie-z-Raka-Stanislaw-Karolewski

Pozdrawiam serdecznie
Anna

Anonimowy pisze...

słuchaj Anno większych bzdur w życiu nie słyszałem - kilka sekund życia zwierzaka przed śmiercią ma wpływ na skład mięsa
Powiedz tygryskom , aby bezstresowo zagryzały Antylopy , bo się zatrują

Głodówką można się wyleczyć - jeżeli jest z czego chudnąć - Paula nie ma z czego

Po za tym organizm przy głodówce większość energii pozyskuje ze spalanego sadełka (tłuszcz), trochę białka - też z tego sadełka , węglowodanów nie ma - człowiek nie zawiera węglowodanów . Część węglowodanów uzyska przerabiając białko - ze 100 gram białka uzyska 56 gramów węglowodanów . Czyli przy głodówce organizm chodzi na dużej ilości tłuszczu , małej ilości białka i jeszcze mniejszej ilości węglowodanów
Czyli organizm na głodówce jest na diecie optymalnej z obniżoną zawartością węglowodanów - takiej o której piszę , aby zastosowała Paula

Anomalia pisze...

Paulinko. Przeczytałam rano wpis i nie wiedziałam co napisać.Teraz też nie bardzo wiem..Ale wiem, że wygrasz. Bardzo w to wierzę i zobacz ile innych osób w w wierzy. I ty też w to wierzysz, a to jest najważniejsze.Trzymaj się kochana!

Anonimowy pisze...

Pierwszy raz odkąd czytam Twojego bloga (a to dopiero prawie miesiąc), zakręciły mi się łezki w oczach. Nie wiem, jak mogłabym Ci dodać otuchy, nie potrafię tego robić. Jesteś naprawdę wspaniałą osobą, bardzo silną i wierzę, że będziesz zdrowa, nie ma innej opcji :D To dobrze, że tyle osób Cię wspiera, i Twoi bliscy i osoby czytające bloga. Te wszystkie tzymane kciuki i dobra energia przesyłana przez te osoby, wykończą Śmieciucha. Już pewnie czuje, że nie jest mile widziany i się podda :) Życzę Ci tego z całego serca! Trzymaj się ;)Natalia.

zplecakiem pisze...

Podobnie, jak ponad 60 osób "wpisanych" i setki "aninimowych" jestem z Tobą, trzymam kciuki i ślę tony energii. Będzie dobrze!! Łotr nieśmiało próbuje Cię zastraszyć, ale pamiętaj, że on jest jeden, sam, samiusieńki, a za Tobą murem stoi przynajmniej kilkaset osób!!

Anonimowy pisze...

"kilka sekund życia zwierzaka przed śmiercią ma wpływ na skład mięsa"
Tak, nawet kilka sekund zycia zwierzecia przed smiercia ma wplyw na sklad miesa.

Poczytaj prosze o hormonach stresu.
Warto tez obejrzec film "Woda- wielka tajemnica" i powiazac wszystko ze soba.

"Głodówką można się wyleczyć - jeżeli jest z czego chudnąć - Paula nie ma z czego"

Stanislaw Karolewski wyzdrowial. Zydzi poszcza, muzulmanie poszcza, wyznawcy buddyzmu poszcza...
Mojzesz poscil (nic nie jadl od brzasku do zachodu slonca) przez 40 dni w roku, Jezus tak samo... i jakos post im nie zaszkodzil. Post (glodowka) musi czemus sluzyc, prawda?
Ja rowniez poszcze codziennie przez miesiac w roku (od brzasku do zachodu slonca) a potem kilka dni w miesiacu, jestem osoba szczupla, i post nie ma wiekszego wplywu na moja wage.

Pozdrawiam
Anna

Anonimowy pisze...

Paula, trzymam mocno kciuki zeby pojawilo sie jakies swiatelko w postaci metody leczenia, ktora rewelacyjnie zadziala a zmiany sie cofna- cos do cholery musi zadzialac, bedzie dobrze- nie zalamuj sie i nie rezygnuj ze swojej drogi, please

Anonimowy pisze...

Anno od poszczenia - wszystko to świetne rady, ale weź pod uwagę, że jak człowiek przyjmuje leki to musi swoje racje żywnościowe konsultować z lekarzem, a nie nawet najlepiej mu życzącymi komentatorami z internetu.

Anonimowy pisze...

Anno - Muzulmanie poszcza od wschodu do zachodu slonca. Po czym, czyli po zachodzie slonca jedza. Jedza duzo warzyw, owocow, wolowine i baranine. Jest to takie dlugie "biesiadowanie" wraz z rodzinami. Pozniej spia krotko, by przed wschodem slonca zjesc pierszy posilek (czy ostatni danej nocy). Post ten zabroniony jest dzieciom, osobom chorym, kobietom ciezarnym. W ciagu dnia pije sie tylko wode, nie zas soki czy tp. Palacze tytoniu palic moga noca, w dzien nie moga. post ten jest uznawany za Wzmocnienie silnej woli. Duzo osob z tej kultury (religii) przed rozpoczeciem postu prosi Boga Allaha (co zreszta to ten sam Bog wszystkich wyznan wg mnie) , prosza o cos co dla nich wazne. Sa i tacy, ktorzy postem skladaja podziekowanie za cos dla nich waznego. Tak to wyglada w praktyce. Wiem , bo mieszkam w srodowisku mieszanych narodowosci, a bardzo mi bliska kolezanka oraz Jej maz sa Muzulmanami.
Osoby chore maja zabronione, tak zabronione to poszczenie, o ktorym piszesz. To realia, rzeczywistosc z "mojego podworka".
d.

Anonimowy pisze...

...sa Muzulmaninami pochodzacymi z Libanonu czyli tradycja wprost ze "zrodla", nie znieksztalcona.
A po tym Poscie zaczynaja sie dni swiateczne, upominki, znaczy obdarowywanie sie prezentami i duzo roznego rodzaju jedzenia.
I jeszcze raz zaznaczam, ze dzieci, kobiety ciezarne i osoby chore maja zabroniony, wrecz stanowczo zabroniony post. Nie uwazam rowniez, by byl to post oczyszczajacy i za taki nie jest u wyznawcow Islamu uznawany.

Anonimowy pisze...

Otto Wartburg, niemiecki lekarz, prawdziwy onkolog (jego metody działają i nikt ich nigdy nie podważył)), który otrzymał dwie nagrody Nobla za swoje osiągnięcia w leczeniu raka, twierdził iż główną rzeczywistą przyczyną raka jest brak tlenu w organiźmie. Doprowadza to to tego, iż mamy wówczas w organiźmie nie z procesem spalania tlenowego, co jest naturalne i pożadane, ale z procesem fermantacji w trakcie uzyskiwania energii przez organizm... a to jest to czego rak potrzebuje do tego by kwitnąć. Można więc powiedzieć iż rak lubi cukier... nie lubi tlenu... Jak z tego wynika, należy dążyć do unikania zbyt wysokiego poziomu cukru w organiźmie, i do podniesienia poziomu tlenu ( http://stopcancer.com/ ).

Anonimowy pisze...

Paulina, ja chyba naduzywam Twojej cierpliwosci. Bardzo, bardzo chcialabym Ci podac "mape" z kierunkiem Twojej drogi w leczeniu Twojego ciala, w uwalnianiu od smiecia... albo najlepiej zabic te komorki zyciowe smieciucha.

Tak czuje jakby za "niewidzialna zaslona" byla informacja, ta potrzebna mapa, kierunkowskaz. Tylko moj problem polega na tym, ze nie wiem jak dotrzec do tej "zaslony", jak ja "rozsunac, otworzyc"... Jest "cos Waznego" czego nie widze. Czuje jakby brakowalo mi tego "wewnetrznego wzroku", ktorym Wie sie, Widzi sie to czego na pozor nie widac.

Mysli kraza przy tlenie...
zeby preparaty z aktywnym tlenem,
ze palacze niedotleniajac pluc zapadaja czesto na nowotwory pluc, gardla... czyli tym aktywnym tlenem zabic smiecia...

Po glowie, w myslach jest tlen... jest dieta, ktora Ktos bardzo chce bys zastosowala, bo ten Ktos w to Wierzy, ze Pomoze Tobie...

Gdzies jest ta "recepta" na Twoje Wyzdrowienie. Jest. W to niezmiennie wierze.
Ale Droge to Ty sama wybierzesz... Ty bedziesz wiedziala, bo to Twoje cialo, Twoj organizm i Ty masz swoja Intuicje, ktorej warto, (a moze nawet trzeba, powinno sie) wierzyc, ufac.

Anonimowy pisze...

"Nie znam choroby, u podstaw której nie leżałoby niedotlenienie komórek" -
- głosi znany biochemik Otto Wartburg, laureat Nagrody Nobla

Dr Otto Wrtburg już w 1931 roku przeprowadzał swoje doświadczenia na kilkudziesięciu różnych zwierzętach. Pozbawiał zwierzęta właściwej ilości tlenu. W sytuacji zbyt małej podaży tlenu komórka zwraca się po inne źródło energii, by podtrzymać funkcje niezbędne do życia. Najczęściej w takim przypadku, komórki rozkładają glukozę w procesie beztlenowej fermentacji. Komórki zaczęły czerpać tlen z fermentacji cukru. W wyniku tego zjawiska powstał dodatkowo kwas mlekowy zakwaszający organizm. W efekcie powstały niepożądane związki chemiczne i ten sposób został zaburzony metabolizm komórkowy.


Noblista profesor Otto Warburg już na początku XX wieku (lata 20- 30) stwierdził, że osłabiony układ immunologiczny i zła przemiana materii prowadzą do powstawania komórek nowotworowych w organizmie człowieka. Udowodnił on, że rozwój raka jest procesem anaerobowym (proces biochemiczny odbywający się w organizmach bez udziału tlenu pochodzącego z atmosfery, np. fermentacja czy glikoliza).
Twierdził, że: komórki nowotworowe odżywiają się glukozą, a nie tlenem, jak komórki zdrowe. Spożycie cukru przeto podnosi poziom glukozy i dostarcza paliwa selektywnie zużywanego przez komórki nowotworowe.

i oprocz tego gdzies znalazlam nazwe suplementu "oksymax" (chyba)

jak bylam dzieckiem moje marzenie bylo zostac lekarzem... a jestem totalnym laikiem, az nie wiem czy czegos co wiesz od dawna nie wypisuje...

Prunia pisze...

znam. Anthony my love!

Anonimowy pisze...

Ludzie nie radźcie, wspierajcie ale nie radźcie. Od radzenia i od stosowania terapii alternatywnych są lekarze. Oni znając wyniki badań i potrafiąc je interpretować, poradzą sobie w końcu ze Śmieciuchem jak nie tradycyjną metodą, to alternatywną. Wierzę w to głęboko:) A Wy zamiast rad, rzucajcie cegiełką w Smieciucha i słowem wsparcia do Pauliny.

Anonimowy pisze...

Lekarze - nie będą podcinać gałęzi na której siedzą , przez kilka lat studiowania medycyny większość z mich ma wyprane mózgi.
Taka jest prawda - czy komuś się to podoba czy nie.
Skoro noblista w 1931 roku udowodnił ,że rak żywi się cukrem (węglowodanami) , to logiczne jest - i nie trzeba być lekarzem ,że należy przestać jeść węglowodany. (Kwaśniewski pisze o wprowadzeniu się w lekki stan ketozy)
Na temat lekkiej ketozy - lekarze będą straszyć śpiączka itp. Choć udowodnione jest ,że grozi ona tylko cukrzykom.
Nie wiem czy oglądaliście film w którym rodzice leczą nieuleczalnie chorego na padaczkę chłopca , czy widzieliście tą agresje lekarzy i sposób reakcji , gdy rodzice postanowili leczyć go niekonwencjonalnie dietą ketonową.
Czyli składającą się z tłuszczu , trochę białka i mało węglowodanów.
tytuł filmu ''Olej Lorenza'' - gdy by lekarze byli osobami myślącymi zaczęli by stosować tą dietę u chorych ( ale wtedy nie byli by potrzebni )

sylwiasil pisze...

ja też wierzę, że wszystko będzie dobrze
przesyłam moc cieplych myśli i pozdrawiam,
Sylwia

Anonimowy pisze...

Paula, jesteś Wielka. Jak fala, która uderza o klif, powoli, ale systematycznie go niszcząc, tak Ty zniszczysz Śmieciucha. Choćby nie wiem co się działo, trzymaj się.

ann

Anonimowy pisze...

Paula, pisze Ci osoba, ktora wyzdrowiala z powaznej patologji pluc, ktora byla oporna na chemioterapje, to leczenie mnie doprowadzilo mnie do okropnie gorszego stanu, lekarze dawali niepocieszajace prognozy. Skorzystalam sie metoda Luizy Hej i wyzdrowialam, juz 5 lat i nie mam zadnych powrotow do choroby. Moge przeslac linki, jezeli Ty sie zainteresujesz, to naprawde dziala.
Julia

Anonimowy pisze...

"Ludzie nie radźcie, wspierajcie ale nie radźcie." - POPIERAM APEL.
Zdrowy człowiek po przeczytaniu tych elaboratów o głodówce i diecie jest zmęczony, a co dopiero chory.
Komentarz to komentarz, chce ktoś robić wykłady - niech znajdzie dobrowolnych odbiorców i im wmawia, że jest specjalistą lepszym niż lekarze, bo nauka "wypiera mózg". ;)
Przynajmniej te akcenty humorystyczne mają jako taki sens, bo śmiech i uśmiech to zdrowie.

Anonimowy pisze...

Paulinko jestem z Tobą i trzymam kcikasy z całych sił choć sama nie mam ich wiele.
Pozdrawiam Cię serdecznie
Hania

Anonimowy pisze...

Jesteś bardzo dzielna i mocno trzymam kciuki za Ciebie każdego dnia.
Dużo siły, przytulam :)

ADA

Anonimowy pisze...

Pau, jestem zmartwiona Twoją dzisiejszą wiadomością. Nie takiego wpisu się spodziewałam. Jednak podobnie jak Ty, też mam przeczucie, że będziesz zdrowa. Ale droga do zdrowia trochę się wydłużyła. Kiedyś dawno temu gdy chorował mój mąż, korzystaliśmy z metody opisanej przez Tombaka: soki świeżo wyciskane w dużych ilościach i lewatywy. Totalna eliminacja mięsa, nabiału, chleba, cukru, tłuszczów zwierzęcych i produktów przetworzonych. Do tego zioła dra Romanowskiego. To wszystko razem okazało się skuteczne. Wierzę,że i teraz tak będzie. Wiem, że odżywiasz się idealnie, i w tej kwestii na pewno nie ma potrzeby zmian. Ale można rozważyć inne metody leczenia, również te całkiem niekonwencjonalne. Popieram pomysł z terapią Gersona. Sama znalazłam coś całkiem nowego, co mam nadzieję też może być przydatne.Piszę o tym, bo sama bym się tym zainteresowała, gdybym była w potrzebie.
http://smartfood-pl.blogspot.com/2010/08/soda-oczyszczona-w-leczeniu-nowotworow.html
Ściskam mocno - Mb

Anonimowy pisze...

Paulinusie (anonimowy pisze), chcę wiedziec jak sie czujesz po.

Anonimowy pisze...

Pau, otrzyj łzy i ruszaj cztery litery. Nie mów,że się boisz, bo to ostatnie śmieciowe podrygi,to on się boi, a TY ruszaj do boju, całuski

Anonimowy pisze...

http://tnij.org/k3n3

Anonimowy pisze...

leczenia raka za pomoca hemp oil
link:
http://phoenixtears.ca/

bea pisze...

Jesteś taka dzielna i wytrwała... - Twoja walka musi skończyć się HAPY ENDEM!!! Musi!!! Ja tez w to wierzę!:)

Prześlij komentarz