środa, 26 sierpnia 2009


"Wyszedłam"



No wiec szpital na razie mam z czaszki.Moge sie cieszyc,słoncem w pokoju o poranku,moge zjeść śniadanie razem z siostrą,nikt nie budzi w nocy na "kolejne kroplówki" i pomiary ciśnień, temperatur.Jest miło.
W szpitalu miałam jednak wiele udogodnień.Chciałam siedzieć-naciskałam guzik.Łóżko ustawiało się w kształt fotela.Chciałam leżeć naciskałam guzik.Chciałam pić naciskałam guzik-zaraz ktoś przynosił pędem.Chciałam siusiu-tez guzik...nie no żart,musiałam sie zwlec z łóżka,ale wc-cik był bardzo bliziutko.A tu pełen survival.Jak coś chce to trza się ruszyć z wyrka,wstać przejść kawałek,tu postać,tam ukucnąć.I wiecie co?Tymbardziej się cieszę że tak wcześnie puścili mnie do domu (przypominam 6 dni!!).Zmusza mnie to bowiem do częstszych ćwiczeń.Do większej ilości ruchu,a co za tym idzie,pracy mięśni.Mam nadzieje że dzięki temu moją sprawność jeszcze szybciej doprowadze do porządku!:)
Teraz tak.Opowiem jaki plan dalej.Jestem w domu.Ma mnie odwiedzić fizykoterapeuta i "wyjazdowa pielegniarka" żeby zobaczyć jak sobie radzę,jak ranka się goi i takie tam :)
Jutro najprawdopodobniej wyniki patomorfologiczne wyciętego marginesu.Trzymacie kciuki-rzecz jasna.Prroooooszę.One naprawdę działają.
Za dwa tygodnie mam konsultacje nazwijmy to zbiorową.Z ortopeda-onkologiem,radiolożką i panem onkologiem zajmującym się farmakologicznym aspektem leczenia.Dream team uwierzcie mi :)Na spotkaniu tym zadecydujemy,czy kiedy i ile-jesli chodzi o naswietlania protonowe!Tak tak.Kolejny etap leczenia.Za 2-3 tygodnie mam mieć zrobiona tomografię okolicy bioderka,zeby ocenic jak to wyglada pooperacyjnie,i płuc-czy jest tam jeszcze jakieś cholerstwo czy może wzięło nogi za pas.Oby!
To na razie wszystko.mam chwile oddechu w domku,ćwiczonka robie sumiennie,i za jakis czas ciąg leczenia dalszy... :) fajnie co?Kurcze.szczęśliwa jestem,wiecie?


Dla zainteresowanych TERAPIA PROTONOWA

Terapia protonowa - rodzaj terapii cząsteczkowej wykorzystującej promieniowanie protonowe do naświetlania zmian nowotworowych. Procedura ta jest stosowana szczególnie u pacjentów, u których konwencjonalna radioterapia fotonowa nie może być stosowana ze względu zbyt głębokie położenie nowotworu w organizmie, lub bliskie położenie organów krytycznych. Protonoterapia umożliwia podanie optymalnej dawki w obszarze nowotworu z minimalną dawką zaabsorbowaną w zdrowych tkankach położonych płycej.Znaczy to też że w sam nowotwór można "wycelować" większą dawkę promieniowania niż w naświetlaniu fotonowym,gdyż zdrowym tkankom się wtedy "nie dostaje".Nie są przy tym niszczone.Spalane.
Wiem że nie wszystkie guzy,nowotwory kwalifikują sie do tego rodzaju terapii.Więcej na ten temat,mają do powiedzenia onkolodzy.Na własnej skórze przekonałam się że jest to temat bardzo u nas w kraju kontrowersyjny.Może ze wzgledu na koszt.Nie wiem.Nie rozgrzebuję.Ufam lekarzom,którzy mnie tu leczą.Bezgranicznie.

Ośrodki w Stanach w których stosuje się tą terapię:


31 komentarze:

Aleksandra pisze...

no spróbuj tylko nie być ;)) ciepło pozdrawiam i baaardzo się cieszę :)))

Dżastina ^^ pisze...

` Fajnie, źe wyszłaś :)
Wracaj do Nas jak najszybciej !!

Buziaki :)

Cynthia pisze...

Terapii protonowej u nas właściwie nie ma. Wiem, że są palny budowy takiego ośrodka w Warszawie. Jest już coś w Krakowie, ale tylko do płytko położonych nowotworów np gałka oczna. Im więcej możliwości tym lepiej dla pacjentów. Obecnie leczymy fotonami i elektronami. Na świecie jest tego więcej, protony, jony węgla itp.
Kontrowersje są zawsze kiedy coś jest nowe i w sumie nic dziwnego, bo jak działa dana metoda leczenia dowiadujemy się po latach. Ja wierzę, że protony są ok.

ZH pisze...

Mogłabyś startować na Olimpiadzie w pchnięciu kulą! ;)

faithpro pisze...

Droga Paulino trzymanie kciuków to masz zagwarantowane nie tylko na jutro ale i na pojutrze a nawet na 638 lat naprzód...Cieszymy się że jesteś już w "domu"..a te niewygody to też właśnie część leczenia ponieważ Sama musisz nieco wysiłku włożyć w codzienne czynności..!!Czekamy na następne informację!!---MY--już wiemy że będą pozytywne..tylko lekarz narazie Tobie tego nie powiedział...ale powie!!!
W Chicago leje ciekaw jestem jak w Bostonie?
Pozdrowiona bądż Panienko i na balkon nie wychodż..
Glad rycerz co z bólu kulasów pogode przepowiada...

PabloB. pisze...

wow!nie ma to jak łyk świeżego powietrza...3m się!

PatiZgr pisze...

wiadomo, ze w domu szybciej dojdziesz do siebie :)))tylko musisz o siebie dbac ;D ale w tej kwestii nie mozna Ci niczego zarzucic ;P hehe Trzymam mooooocno kciuki!!! wyniki beda dobre :)

Magda T. pisze...

Trudno uwierzyć, że tak szybciutko to wszystko idzie, no i że Ty już z balkonu:) do nas mówisz:).Paula-tak trzymaj,a trzymaj tak jak możesz.Pozdrawiam serdecznie Ciebie i Twoich bliskich:)

A. pisze...

Super Paulina kciuki będą :* :) Jesteś dzielna i dajesz radę :D :) Pozdrawiam

Krzysztof J. Szklarski pisze...

O ile się nie mylę, to forma wyszedłam nie jest poprawna. Mi się wydaje, że dziewczynki piszą: Wyjszłam, ale pewien do końca tego nie jestem, bo... nigdy dziewczynką nie byłem (to nie ja byłem Ewą). Najważniejsze jest to, że czekam na kolejne badania i powtarzam niczym mantrę - bez naświetleń, bez naświetleń! Jeżeli okazałoby się, że mam rację, czego szczerze życzę, to byłoby naprawdę super!!! :-)

gosia pisze...

powodzenia,trzymaj się dzielnie :))

Adam pisze...

Super że jesteś już w domu:) no i że możesz już chodzić:) naprawdę bardzo się z tego cieszę:)
Kciuki dalej trzymam. Ćwicz i odpoczywaj:)
Pozdrawiam

Prunia pisze...

to forma żartu! :)

pinezka pisze...

TRZYMAM KCIUKASY!KURUJ SIE KOCHANA!!!

llllarka pisze...

kurde normalnie nie wiem co napisac:p
jestes normalnie zajefajna:p

Krzysztof J. Szklarski pisze...

Prunia czyli Paulinka. To pewnie do mnie jest Twoje pytanie skierowane... Pytasz mnie czy forma "wyjszłam" nie jest żartem z mojej strony. Odpowiadam Ci, jak tylko najpoważniej umiem... No, nie! To nie jest żart, bo przecież sama Ewa Bem ślicznie śpiewa: "Wyjszłam za mąż, zaraz wracam...". Hihihihi. No i jeszcze jedno - przecież mówi się: "Pojszłam/pojszłem po rozum do głowy" - czyż nie? Ty mnie tu lepiej nie zagaduj, ale coś napisz o tym bostońskim maratonie, do którego Cię zamierzają właśnie przygotowywać. Może ja sam się nań załapię? Tia... Z moją kondycją, to pewnie zaraz po przekroczeniu linii start (sic!) padłbym plackiem nieżyw i umarły cały! :-)

Tomek pisze...

No to kciuki masz odemnie zaciśnięte nawet na stopach ( kurde , który to jest kciuk na stopie ??! ) ;)

Będzie dobrze . Niech wszystkie protony wszechświata będą z Tobą ! No chyba , że nie będą potrzebne , to jeszcze lepiej .

sebastian b pisze...

miło widzieć Cię jak chodzisz na własnych kopytkach :))

3mam!

Anna pisze...

Niech mocz protonów będzie z Tobą! :D

Agata pisze...

Czytam Cię od jakiegoś czasu ale teraz postanowiłam coś napisać.Cieszę się że tak długo oczekiwana operacja się powiodła.Tyle jest w Tobie radości życia-radości której brakuje ludziom zdrowym-podziwim Cię za to kim jesteś a jesteś wyjątkowa i tak samo jak Ty mocno wierzę że w pełni wyzdrowiejesz:)

Antonina pisze...

Czekam na dalsze wpisy i szczęśliwy finał na lotnisku w Polsce.
Pozdrawiam

Barbara pisze...

Wiesz, jakos działasz magicznie, dajesz TYYYLE energii kazdemu z osobna kto na Ciebie czeka, kto pomaga, kto zyczy Ci jak najlepiej. To bardzo duzo ludzi i Ty jedna krucha istotka. Nie może być źle, za dużo pozytywnej aury w powietrzu wokół siebie masz. W chwili załamania pomyśl sobie ile miejsca musiliby Ci wszyscy ludzie trzymajacy mocno kciuki zająć i jak głupio wszyscy byśmy wygladali:) DUUUZO SIŁY dla Ciebie i Najbliższych. Szykujcie duze wesele, bo każdy będzie chciał zobaczyć jak pięknie tańczysz:) kciuki kciuki. My trzymamy 4 - ja i moj dzidzius w brzuszku.

evk pisze...

kurcze, dopiero dzis natknelam sie na twojego bloga chociaz twoja historia obila mi sie wczesniej o uszy. Imponujesz mi swoja wiara i nadzieja, dlatego mocno trzymam kciuki i gleboko wierze w pomyslny obrot spraw. Obiecuje, ze od dzis bede regularnie sledzic twojego bloga. Powodzenia!

Marcin pisze...

Paula, skoro do tej pory kciuki się sprawdzały, to trzymamy je dalej za kolejne pomyśle wiadomości:)
pozdarwiamy
Paulina i Marcin!

Katarzyna pisze...

Jakże miło widzieć Cię Paulinko na nogach! Podziwiam przepiękne i zdrowe "bukiety" na talerzu. dzięki za fachowy opis metod leczenia-bardzo mnie te nowinki medyczne ze świata interesuja. Serdecznie pozdrawiam i czekam na kolejne wieści.

Anja pisze...

Paula, Twoja pozytywna energia jest niesamowita! Aż mi się gębusia uśmiecha :-) Kciuki trzymam z całych sił.

CookieMonster pisze...

Ruch to zdrowie - powodzenia! Na pewno dasz radę. Twoje pokłady pozytywnego myślenia są nieskończone - i trzymam kciuki, żeby były też uzasadnione!

Agata pisze...

Z samego rana trzymam Paulinko kciuki:):):)
Jesteś niesamowitą osobą!!!

Myszola pisze...

3mam kciuki :) zdrówka życze i buziaki przesyłam :)

Dorota pisze...

trzymam kciuki!!!

PAwel pisze...

trzymam kciuczki Paulinko, szkoda, ze sam nie moge nic wplacic bom sam bezrobotny chodz staram sie jak moge znalezc prace, glupe porownanie, zycie jest najwazniejsze i oddal bym wszystko co mam i walczyl, trzymaj sie kochana....
pawel

Prześlij komentarz