niedziela, 23 maja 2010


Viva la Barca! ;)



O kurcze blaszka, przy takiej pogodzie to ciężko się infekować!Czuję się o wiele lepiej,w zasadzie miałam dwa dni mocnej niepewności, które to raczej wolałam przeleżeć pod ciepłą kołderką w łóżku.Bardzo dobrze mi to zrobiło, napar z imbiru - jak przekonałam się kolejny raz - wymiata.
Wczoraj miły przemiły wieczór wśród kupy znajomych.Obejrzeliśmy meczyk (co się nie obyło bez akcentu zakładowo-hazardowego), zjedliśmy extra super sushi zrobione przez mojego brata(mówiłam że mam brata bliźniaka,prawda?), opiłam się pysznej zielonej herbaty, która na czterech nogach przywędrowała do mnie do domu a później dancing one more time. Po roku ładowania akumulatorów, dbania o każdy szczegół, przesiadywania w domu i szpitalnych łóżkach ,korytarzach ekstra jest móc nadrobić się towarzysko. Jeszcze jak dziś pamiętam jak na początku roku brakło sił, nawet na normalne funkcjonowanie .Tymczasem dziś mam energii by fruwać, czego oczywiście nie zamierzam wyczerpać w krótkim czasie, ale fakt jest jeden.Dla 25 latki miło jest choć przez chwilę znów uczestniczyć w typowo 25- letnim trybie życia.Tak na sekundę, momencik (dziś już wstałam i zakasam rękawy do ciężkiej pracy jaką jest powrót do zdrowia).
Wlepiam fotkę - pau pau i Greg - zwycięzca wczorajszych zakładów (skubany no!).
Teraz zjem duuuuże śniadanko, a pomocne koco-ogrzewacze zabieram na Pola by się pobyczyć na słonku.A co!
Żyć nie umierać! (powiadali starożytni Rzymianie ) :)

Pozdrowienia dla wczorajszego rozmówcy!Reakcje zupełnie obcych mi osób na moją postawę często są zawsze miłe.Czasem jednak potrafią powalić na kolana.Dzięki wielkie!

4 komentarze:

bezkawy pisze...

cześć Paulinko! baaardzo się cieszę, że infekcja dała Ci święty spokój.życzę miłego dnia...piękne dziś słoneczko!

Grzegorz pisze...

Pyszny wieczór :)

Ewa pisze...

Paulinko
A nie mówiłam?:)
Pozdrawiam

Mikolaj pisze...

1. To niesprawiedliwe, że Greg zawsze wygrywa ;)
2. Sushi było naprawdę pyszne!
3. Herbata przywędrowała na sześciu a nie na czterech nogach (te Lampsowe też się liczą, a co!?)
4. Nigdy nie wierzcie Pauli, jeśli mówi "pojedziesz w bagażniku tylko do najbliższego skrzyżowania" ;)
5. Paula jest debeściakiem!

Prześlij komentarz