poniedziałek, 23 maja 2011

Lubię takie weekendy. Spokojne. Nigdzie nie musiałam gonić. Był czas by pójść na bazarek, poszperać w skrzynkach z warzywami. Był czas by poleżeć w parku, pośmiać się z niczego i przyjąć na klatę prysznic z błota (za sprawą otrzepującej się Kogi). Zjeść pyszną (!!!!!) kolację u znajomych. Obejrzeć film.
Dziś wróciłam na planetę z wbitą flagą Śmiecia, poranek spędzając z komputerem na kolanach.Mijają dni. Tygodnie. Czuję się coraz lepiej. Piję soki z buraka i napar z mazurskiej pokrzywy - żeby podbić morfologię. Dobrze mi to robi. Za tydzień sprawdzę jeszcze raz, jak ta krew wygląda. Ciekawe też co tam w środku we mnie słychać. W węzłach w sensie, i w płucach.

Tak po cichutku trzymam kciuki i z nadzieją spoglądam w stronę kolejnej wizyty we Frankfurcie. Przy okazji drugiego zabiegu - 14 czerwca, będę miała robione skany. Okaże się czy leczenie zadziałało w jakiś sposób, czy może nie. Nie denerwuję się. Ale tak bardzo bym chciała...

38 komentarze:

Anonimowy pisze...

Paulinko podziwiam Cię niezmiennie i cały czas trzymam kciuki!!
Widziałam Cię w ddtvn :-) Jesteś piękna taka naturalna i pełna optymizmu którym zarażasz wszystkich dookoła :-)
Gosia

Anonimowy pisze...

Paula czytam Twojego bloga już od jakiegoś czasu ale ostatnio intensywniej. W zasadzie nie ma dnia żebym nie sprawdzała co u Ciebie słychać. Cóż mogę napisać-tyle ludzi Cię wspiera i podtrzymuje na duchu. Ja mogę tylko zapewnić o tym że też baaaardzo mocno 3mam kciuki, wierzę w to że będzie dobrze!! każdy twój post bardzo pozytywnie nastawia mnie do życia. Chyba już jestem od twojego pisania uzależniona:) Jesteśmy w podobnym wieku więc pewnie mamy podobne marzenia, tylko że twoje pole bitwy jest meeeega trudniejsze. Ale ja tam w Ciebie wierzę:):) ślę Ci dużo pozytywnej energii ze stolicy wielkopolski!
Natalia

Anonimowy pisze...

Hi, PRUNIA!!!
Po prostu BĘDZIE DOBRZE!!!

Pozdrawiam
MAREK

Anonimowy pisze...

Najważniejsze jest, by zwolnić... Realizować każdy dzień ze spokojem, nie spiesząc się, powolutku :) Ponoć ślimak też dotarł do Arki Noego... ;)
Ja mocno trzymam za Ciebie kciuki i myślami jestem z Tobą... Codziennie jakaś część mojego dnia "poświęcona jest" Tobie :)
Pozdrawiam - Malutka :)))

Anonimowy pisze...

Jesteś niesamowita dziewczyno,taka dzielna! Nie wiem,ile jeszcze razy to tutaj napiszę,uczysz ludzi jak żyć pełną piersią!

Magda? pisze...

zajrzyj do mnie na najnowszy post, wyróżniłam cię w top10award

jaranna pisze...

Ja trzymam kciuki jak zawsze wcale nie tak po cichutku bo wiem ile siły mogą dać inni ludzie:)Trzymaj sie cieplutko Paulinko a śmieciuch odchodzi w mgłę zapomnienia.Opiera się bo mu dobrze u tak wspaniałej dziewczyny ale jednak jak głód odchodzi:)))) jest coraz mniejszy i coraz słabszy...

ruda pisze...

jestem pełna podziwu dla Twojej osoby. Jesteś osobą mimo wszystko pozytywnie nastawioną... Trzymam za Ciebie kciuki. Wiem, że rak to "przeklęte" stworzenie. Moja mama miała raka piersi, moja ciotka raka płuc. Ja miałam podejrzenie o chłoniaka. Bałam się strasznie, ale to i tak nic w porównaniu do Twojej osoby. Mam wielką nadzieję, że będzie dobrze.

Kasia pisze...

:D

Anonimowy pisze...

Przesyłam moc pozytywnej energii (nadmiar zapewne nie zaszkodzi)i mocno trzymam kciuki, aby udało się wykończyć tego skurwiela.
Koszuli super pomysł, już zakupiłam i będziemy nosić.
Klara

Anonimowy pisze...

Prunia my wszyscy jesteśmy z Tobą

wiktor pisze...

Tak, jestesmy z tobą i nasza moc i nie oddamy cię śmieciuchowi!

Anonimowy pisze...

Paulinko,trafilam na ksiazke, ktora byc moze Ciebie zainteresuje. Faktycznie jak na razie tylko fragment, ktory jest dostepny przeczytalam i zamowie sobie. Niby nic nowego... ale jak to jest z ta Wiara, jak bardzo trzeba Wierzyc, zeby sie wiara (moze) zmaterializowala...
Niby proste, takie bardzo proste... a zarazem jakby Az Za Proste i dlatego trudne.

Paulinko, nie wiem dlaczego, ale ja mam pewnosc, ze Ty... bedziesz? zdrowa.
Bedziesz? Czas przyszly?
Inaczej czuje. Czuje, ze jestes zdrowa tylko jeszcze lekarze i Ty tego nie wiecie... bo cos -po cos sie dzieje -ale Ty Juz Jestes Zdrowa.

faithpro pisze...

A ja się cieszę kiedy czytam Twoje posty...Życzę samych dobrych wiadomości..

m. pisze...

trzymam kciuki Paulinko.

Anonimowy pisze...

Paulinko witam Cię bardzo serdecznie z Bydgoszczy :) Śledzę Twoją historię dopiero od miesiąca,myślami jestem z Tobą!! Jesteś silną kobietką,uda Ci się!!!!! RAK FACK!!!!
Pozdrawiam Beata l.34 Buziaczki Kochana :)

Anonimowy pisze...

Paula TAK TRZYMAJ, nie daj się draniowi. POZDRAWIAM. Zdzisłąw.

Anonimowy pisze...

Paulino: Wiaderko (najlepiej takie bez dna) mega pozytywnej energii i skrzyneczkę radości, woreczek siły na każdy kolejny dzień walki...
Trzymam kciuki!!! Maleńka - jesteś WIELKA!
ot taka tam sąsiadka z tarcho...

Anonimowy pisze...

Ja też z Tarcho... i widziałam ze swojego okna jak bawiłaś się w piaskownicy:) Kto by przypuszczał, że w tym wylokowanym słodkim blond Aniołku drzemią takie siły witalne. No, no:):):)
Tak trzymaj, nie odpuszczaj, aż przepędzisz śmieciucha i tak go osłabisz, że nie zaatakuje już nikogo więcej.

Anonimowy pisze...

oczywiscie ze leczenie zadziala
na sto pro

stuttg

Anonimowy pisze...

Droga Paulo, też trzymam kciuki za pomyślność Twojego leczenia i często wpadam na bloga, żeby przeczytać co u Ciebie słychać. Podziwiam Twoją waleczną postawę i otwartość na świat. Z taką determinacją wszystko musi się udać! Dlatego podsyłam link o leczeniu sodą oczyszczoną, bo przypuszczam, że oprócz zabiegów medycyny klasycznej stosujesz równolegle metody alternatywne. Nie wiem na ile to co napisano o sodzie jest wiarygodne i skuteczne, ale może warto spróbować. W artykule jest też link do bloga osoby leczącej się w ten sposób.

http://smartfood-pl.blogspot.com/2010/08/soda-oczyszczona-w-leczeniu-nowotworow.html

Pozdrawiam gorąco - g.

Anonimowy pisze...

Pan Śmieciuch....pozostawię bez komentarza, bo to Śmieciuch....:(:(:(:(
A Ty Paula jesteś niesamowita, genialna i fantastyczna i tak ja ja lubisz truskawki:)
Oczywiście, że będzie dobrze inaczej być nie może.
Pozdrawiam.
Ewa

Anonimowy pisze...

Jestem cala soba z Toba, wspieram Cie duchowo i wespre finansowo, choc tyle moge dla Ciebie kochana zrobic ! Jestes cudowna, fantastyczna, dzielna dziewczyna, z takimi atutami przegonisz smieciucha, gdzie pieprz rosnie !!!!!!!!!!
Moc buziakow przytulakow ode mnie i bliskich !!!

Kata

Anonimowy pisze...

Moj mąż mówi na mnie Prunia:)Nie wiadomo skąd to mu się wzieło i już tak kilka lat:)Ja w przeciwieństwie do Ciebie coraz gorzej,wczoraj wybrałam sobie pięęęknąąą laske do podpierania,taka kwiatowa:)Toczy mnie inne choroobsko męczące i chyba poddałam się.Ściskam moc moc:)

Anonimowy pisze...

Witaj,
myślę, że wygrasz tę walkę, między innymi po to, aby innym dawać siłę do pokonywania przeszkód, których z pozoru nie da się pokonać!
Wyzdrowiejesz, a kiedy spojrzysz na zmęczoną duszyczkę, która nie wie, co dalej zrobić: ty jej pomożesz, ponieważ będzie znała smak zwycięstwa, choć teraz los karmi się samą goryczą, która gdzienigdzie jest osładzana rodziną, przyjaciółmi oraz osobami, które wspierają cię finansowo!
Twoja postawa jest tak wspaniała,że kiedyś powinni nakręcić film o tobie i podawać jako terapię dla ludzi chorych na raka!
Jeszcze nie wiem jak to nastąpi, ale nastąpi! W najmniej odpowiednim momenencie, nieoczekiwanym w sensie, przyjdzie do ciebie uśmiechnięty paz w baiłym kitlu, trzymający wielką kopertę z wynikami badań, usiądzie obok szitalnego łóżka i powie: "Paula, jesteś zdrowa!!!", a ty ze łzami w oczach, z radością małego smyka zamknięsz oczy... i zaczniesz planować swoją przyszłość: dom z ogródkiem, słodziaki wokoło ciebie plus jakiś ciepły mężczyzna, piękna, dająca satysfakcję praca, etc. A jeśli nawet nie wszytko się spełni, to pozostanie zdrowie, na które tak z wytęskninieniem czekasz!!!!!!!!!!
Trzymam kciuki za ten finał-:)
Sylwia, Tychy

jaranna pisze...

Prunio od nowej laski, TY również się nie poddawaj. Mnie tez toczy paskudztwo a co najgorsze moja córeczkę i nigdy ale to nigdy nie poddamy się. Prunia Paulinka jest dzielna i bądź również.Dopóki żyjemy zawsze trzeba walczyć bo potem już nie można:))) Zatem głowa do góry, laska tez do góry czyli lepiej byś obeszła się bez niej i do walki:)

jaranna pisze...

Do Sylwii z Tychów
Sylwio, Paulinka jest wspaniała i to nie ulega wątpliwości, ale wiedz ze takich ludzi dzielnych, walczących z paskudztwem jest więcej i oni również są tak samo dzielni, walczą, nie poddają się, szukają możliwości leczenia bo bardzo bardzo chcą żyć i chcą być zdrowi. Wszystkie te historie są bardzo podobne do siebie i zadziwiające.

Mirabilis pisze...

Paulina, gdzie kupujesz noni? Potrzebuję go dla znajomego, który walczy z chłoniakiem...
Przy okazji serdecznie pozdrawiam i niezmiennie trzymam kciuki.
M.

Anonimowy pisze...

Boże jak ja bym była na twojm miejscu to tak strasznie bym sie bała...całe dnie chyba bym płakała...
Mam nadzieje że życzena zdrowia od tych wszystkich ludzi bedą tak silne że wyzdrowiejesz Kochana....trzymaj sie i sercem jestem z Tobą

Prunia pisze...

w eko sklepach! Tam najlatwiej dostać takie bez konserwantów, dodatków i cukru.
Prunia pewnie teraz wyglądasz jak kobieca wersja dr. Housa! Nie poddawaj się!
Tez kiedys myslalam o takiej lasce, ale szczęściem wzmocniłam nogę i na razie nie potrzebuję. :)
Dzięki wszystkim za miłe słówka. Lubię tu po cichu zaglądać i czytać, jeden komentarz po drugim...

Anonimowy pisze...

zdrowiej !!!!!!!!!!!!!!!
Takich ludzi jak TY świat potrzebuje"""""""""

Andreas pisze...

cieszę się,że jest coraz lepiej

serdeczniepozdrawiam:)

Anonimowy pisze...

Droga Panno, piszę do Ciebie pierwszy raz. Pisząc językiem wielce potocznym, określę, że masz w sobie "alfonsa", a Ty jesteś przecież mądrą Panną, która nigdy z alfonsem (z małej litery i nie tylko z takim) nie zaprzyjaźni się. Nie ma u Ciebie żadnych szans. Jeżeli przyjdą Tobie do głowy jakieś głupie myśli, to weź pod uwagę, że możesz góry przenosić. Współczesna medycyna (chociaż eksperymentująca) i Twoja postawa, to podstawa sukcesu zdrowotnego, który zapewne osiągniesz. Jednego unikaj, współczujących ludzi- odbierają tonę energii. Serdecznie pozdrawiam i wspieram w leczeniu i wykańczaniu śmieciucha. Basta- na wysypisko.

Anonimowy pisze...

Paulino i Jaranno:)dziewczyny kochane,pisząc rano wiadomość nie miałam w sobie optymizmu za grosz,aż myślałam że ten mój post "zalatuje zgnilizną",psuje powietrze (choć laska "w razie awaryji" cieszy).Zamknęłam komp i pedałując jedną nogą na rowerku ślimaczym truchtem pojechałam na co tygodniowy masaż i....świat oszalał:)po masażu i myślach w głowie powrócił optymizm jak nigdy!Paula,ja się ZATRZYMAŁAM,dzieki o fantastyczna!TO PRZEZ CIEBIE:)Uuuuuu:)i nawet zaczęlam wciągac warzywa których niestety nie lubie.Laska do góry,kobieca wersja Dr.Housa:)ściskam moc szmoc,Ola

Anonimowy pisze...

Paulinko!Przed chwilą rozmawiałam z moja siostrą.Po 16 latach walki ze swoim własnym Śmieciuchem,zaczyna przegrywać walkę.do tej pory wygrywała każdą runde, ale już się poddała?Jak z nią mam rozmawiać? Jest pielęgniarką.Zachęcałam ją do czytania Twego blooga, ale nie chce.Wkurza mnie to,że ona, taka twarda osoba, zawsze chętna do pomocy innym, teraz przegrywa. A ja jestem po prostu bezradna. Ani jej pocieszyć, bo z racji wykonywanego zawodu jest w temacie, ani, ani nie wiem juz sama, co? Kochana, trzymam kciuki za Was obie.Za siostrę, bo ją kocham, za Ciebie, bo Cię podziwiam.Dobrze byłoby, żeby każdy miał w sobie tyle determinacji, co Ty!Pozdrawiam! Nie daj się! HANIA

Anonimowy pisze...

trzymam kciuki

jaranna pisze...

Do wszystkich którzy walczą: ludzie, nie poddawajcie się, bo dopóki żyjemy szansa jest zawsze!!!Na bezradność cudowny jest sportowy wysiłek oczywiście adekwatny do stanu zdrowia ale na pewno wysiłek czyli: laski w górę:))) i do roboty. Ja na ile mogę na tyle pedałuję na orbitreku i robię to do momentu aż pot kapie mi z czoła solidnie. Wtedy schodzę z mego (sado), robię sobie kawę i odpoczywam wolniutko sącząc moją słomkę. Potem prysznic i dzień jest mój:)))

Anonimowy pisze...

Droga Paulinko! Dzisiaj pierwszy raz trafiłam na Twojego bloga i nie powiem, zmroziło mnie... Jak to jest, że Ty taka młoda a tu takie choróbsko! Temat jest mi szczególnie bliski bo ostatnio to świństwo przykleiło sie również do mojej rodziny-kilka mi najbliższych osób o które bałam się okrutnie ale wszystko skończyło się dobrze i Tobie również tego życzę z całego serduszka! Na pewno dasz radę bo jesteś niesamowicie silną kobietą! Jeszcze wszystko przed Toba, caaałe dłuuuuugie życie! Bożena

Prześlij komentarz